Dzisiaj jest: 19 Sierpień 20193,374,163 Unikalnych wizyt









Archiwum www.hutnik.krakow.pl:





Zapamietac?

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
LKS Mogilany - Hutnik. Relacja kibicowska


GlobeTrotters'02Drugi wyjazd na mecz, w końcu w 100% naszego Hutnika i druga inwazja. Tym razem opanowaliśmy miejscowość jeszcze bliższą niż Siepraw, wszak Mogilany oddalone są od Nowej Huty o niewiele ponad 20 kilometrów. Dla zdecydowanej większości Obieżyświatów to żadna frajda jechać tak śmieszną odległość wygodnie samochodem tylko po to, aby obejrzeć mecz. W związku z tym ponownie za transport wybraliśmy środki komunikacji publicznej. Tym razem przed wyjazdem przeprowadziliśmy nieco bardziej intensywną akcję informacyjną, co poskutkowało większą frekwencją, i do wesołego tramwaju wsiedliśmy w 60 osób. Podróż przez cały Kraków tradycyjnie odbywała się w sympatycznej atmosferze, podkręcanej przez liczne śpiewy i wiele humorystycznych sytuacji. Jeszcze weselej było w autobusie podmiejskim, którym udaliśmy się z jednej z ościennych dzielnic Krakowa do miejsca docelowego. Podróż minęła w mgnieniu oka. Wesołą gromadką postanowiliśmy jeszcze zahaczyć o największą atrakcję Mogilan, oferującą regionalną kuchnię restaurację -  McDonald's. Zgodnie w przewidywaniami, zdominowana ona była przez fanatyków Hutnika zajadających się niespotykanymi i pożywnymi smakołykami typu Kurczakburger czy McChicken. Wyjątkowo serwowano w tym przybytku także napoje wysokoprocentowe. Doszły nas słuchy, że niektórym osobom tak się spodobało, że ponoć przesiedzieli tam cały wyjazd. My jednak woleliśmy iść na boisko Mogilan. Kameralny stadionik nie robi wcale takiego złego wrażenia jakby się mogło wydawać. Nielicha trybunka z jednej strony i malowniczy widok na panoramę Krakowa z drugiej. Na początku meczu ma miejsce drobny incydent, ochroniarze zostali sprawdzeni z kilku olimpijskich dyscyplin (boks, rzut oszczepem, biegi krótkodystansowe), niestety ich forma nie może zostać uznana za medalową. Znajdujemy dogodne dla siebie miejsce i rozpoczynamy doping, który trzeba przyznać wychodził nam tego dnia całkiem nieźle. W miarę regularne śpiewy, wspomagane początkowo megafonem mogły się podobać, cieszy zwłaszcza przypomnienie kilku piosenek, których nie śpiewaliśmy już od jakiegoś czasu. Próbujemy wprowadzić też kilka nowych utworów, nie wychodziły zbyt rewelacyjnie, ale jeszcze wszystko przed nami, choć czeka nas sporo pracy. Tradycyjne problemy są z tempem śpiewów (za szybko!) i z delikwentami, którzy nie mają ochoty zdzierać gardeł dla Hutnika. Oczywiście wiadomo, że przy takiej liczbie (około 300 osób) nie każdy ma zajawkę, by sławić śpiewem nasz klub, ale czy to aż taki problem stanąć z boku? Nie było jednak źle, najważniejsza jest konsekwentność, a ciśnienie na poprawę dopingu mamy na prawdę spore. Ciekawe, kiedy progres zanotują nasi piłkarze? Wszyscy liczyliśmy na zwycięstwo z drużyną z końca tabeli, ale niestety, znów musieliśmy zasmakować goryczy porażki. Nasza wiara niezachwiana sprawiła, że po raz kolejny zaśpiewaliśmy “Czy wygrywasz...”. Nie zanosi się, by póki co miało się to zmienić, ale liczymy na poprawę i pierwsze zwycięstwo. Pozytywnie o tyle, że w końcu mogliśmy się cieszyć z bramki na obcym boisku. Po meczu niektórzy piłkarze dopiero po naszej ostrej reprymendzie zdecydowali się podejść przybić piątki, ufamy, że było to spowodowane wyłącznie brakiem obycia na piłkarskich arenach. Po meczu zwartą wycieczką ruszamy na transport. Dobre wyjazdowe humory bardzo próbowała nam zepsuć policja. Liczne prowokacje, zaczepki, mandaty za bzdury (rzucenie peta, przeklinanie itp.) to tylko część zachowania, którego zresztą można się było spodziewać. Rekordzista od nas zebrał kwity na 650 zł. Trochę zmiękli, jak zaczęliśmy ich filmować. Dzięki policji kwitniemy około 2 godziny na przystanku w Mogilanach, gdzie mimo ich towarzystwa ma miejsce dobra zabawa, śpiewy itd. Jesteśmy sporą atrakcją dla wracających Zakopianką z ostatniego weekendu wakacji Krakowian. W końcu pakujemy się w autobus i ruszamy do miasta. Na miejscu ktoś ponoć widział chętnych do takich sportów prosto z igrzysk jak szermierka czy floret oraz do niebędącej jeszcze dyscypliną olimpijską konkurencji w rąbaniu drzewa, jednak czujna policja nie dopuściła do zawodów pozbawiając niedoszłych olimpijczyków ekwipunku. W mniej kasochłonnych dyscyplinach jak zapasy, karate czy judo potencjalni rywale nie czuli się już tak pewnie i oddali je walkowerem, a nas do jakiejkolwiek rywalizacji zniechęciła propozycja policji do jednostronnej gry w sport, w którym liczne triumfy święciła Renata Mauer-Różańska. Odpuszczamy i ruszamy spokojnie do naszego macierzystego ośrodka przygotowań olimpijskich. Wyjazd zdecydowanie na plus.

Relacja autorstwa GT'02




huteusz, 31 sierpień 2010 20:51:24 0 Komentarzy ˇ 2634 Czytań


Komentarze


Brak komentarzy.
Dodaj komentarz


Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Designed by Szymon Dziukiewicz. Powered by PHP-Fusion Strona Glowna | Forum | Galeria | Hutnik TV | Klub | Stadion | Kibice