Dzisiaj jest: 23 Maj 20193,344,443 Unikalnych wizyt









Archiwum www.hutnik.krakow.pl:





Zapamietac?

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Polska - Ukraina


GlobeTrotters'02Tak się ostatnio utarło, że na każdym meczu reprezentacji Polski jest obecna ekipa kibiców Hutnika z dobrze widoczną flagą. Inaczej być nie mogło także na meczu Polska-Ukraina rozgrywanym na stadionie Widzewa w Łodzi. Chcieliśmy na ten mecz zorganizować busa, jednak ostatnio prześladują nas kłopoty z transportem - w związku z tym ruszyliśmy samochodami. Na miejscu zbiórki okazuje się, że jednego pasażera brakuje. Telefon nie odpowiada, ruszamy więc do miejska jego zamieszkania, jednak okazuje się, że chłopaka nie ma w Krakowie. W związku z tym na szybko organizujemy osobę do uzupełnienia składu. Udało się łatwo, odpowiedź na pytanie “...idziesz do Łodzi?” była twierdząca, zwłaszcza, że zapewnione było iż “na dziewiątą będziesz w domu”. O tym czy wieczorem czy rano nie było ani słowa. W końcu ruszamy w trasę, która minęła szybko przy pitym Jacku i przeglądzie wszelakich rodzajów muzyki. Już w Łodzi byliśmy umówieni na biwak na działce, jednak orientacja w terenie nie była tego dnia naszą mocną stroną. Jedziemy więc pod stadion. Na miejscu oczywiście przewaga pijanego piknikowego towarzystwa, choć przewijają się też kibice klubowi min. Chrobry Głogów. Wchodzimy na pustawy jeszcze stadion i wieszamy flagę, obok rozkładają się kibice Stomilu Olsztyn, którzy podobnie jak my przybyli w dwudziestoparoosobowym składzie. Trzeba przyznać, że stadion Widzewa robi odrażające wrażenie. Sypiące się i porośnięte trawą trybuny to standard niski nawet jak na polskie warunki. Szkoda, bo jest to obiekt typowo piłkarski z bardzo dobrą widocznością na boisko. Pojawiają się inne ekipy klubowe w paru-parunasto osobowych składach, które jednak są słabo widoczne w nawet tak nielicznej, jak na tym meczu piknikowej publice. Sektor pod zegarem, gdzie mieli siedzieć kibice Widzewa, straszy pustkami, dopiero w drugiej połowie zbierają się w około 200 osób do kupy. Zanim to nastąpiło doping próbowali rozkręcić kibice z naszego sektora, jednak nie wychodziło to zbyt rewelacyjnie. Rozkręciło się w miarę dopiero w drugiej połowie w czasie HSV rozpoczętego przez kibiców Chrobrego, którzy stali na prostej. Byli oni z resztą jedynymi osobami z tej trybuny, którzy tą łatwo wpadającą w ucho piosenkę razem z Niciarką śpiewali. Kibice Ukrainy przyjeżdżali na raty, w sumie było ich około 100, sami odpowiednicy polskich “Małyszów”. Podsumowywać meczu nie ma co, wystarczy wniosek, że jeśli ekipa gospodarzy mecz oleje to przebiega on żenująco, oraz fakt, że wystarczy przyjechać w 50 osób i ubrać się na czarno by być najbardziej widoczną ekipą na kadrze. Po zawodach spragnieni bardziej intensywnych wrażeń niż mecz ruszamy jednym autem razem z kilkoma kibicami innych klubów na słynną ulicę Piotrkowską, gdzie robimy sobie drobny rekonesans po knajpach. Ostatecznie zakotwiczyliśmy w sporej dyskotece “Heaven”, której umiejscowienie jest dla nas sporym szokiem, gdyż przyzwyczajeni jesteśmy do jeżdżenia co najmniej kilkadziesiąt kilometrów od miasta na takie imprezy. Dyskoteka jak najbardziej w porządku, zdominowana zresztą przez dedykacje dla... kibiców Hutnika. Trzy parkiety tematyczne, każdy znalazł coś dla siebie, usatysfakcjonowani też byli koneserzy małolatek. Balowaliśmy do rana po czym oczywiście sporo błądzimy wyjeżdżając z Łodzi. W Krakowie jesteśmy o 10, po 27 godzinach od zbiórki. Reasumując - samo jeżdżenie na mecze, by tylko pooglądać polskie pseudo-gwiazdy nie ma najmniejszego sensu. Sztuką jest wykazać się wyobraźnią, kreatywnością i umiejętnością organizowania sobie czasu, tak oby wyjazd wspominać pozytywnie – bo przecież chyba o to w tym wszystkim chodzi?



huteusz, 06 wrzesień 2010 17:09:53 0 Komentarzy ˇ 2021 Czytań


Komentarze


Brak komentarzy.
Dodaj komentarz


Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Designed by Szymon Dziukiewicz. Powered by PHP-Fusion Strona Glowna | Forum | Galeria | Hutnik TV | Klub | Stadion | Kibice