Dzisiaj jest: 19 Sierpień 20193,374,110 Unikalnych wizyt









Archiwum www.hutnik.krakow.pl:





Zapamietac?

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
10 lat Blue Generation


GlobeTrotters'02Kilka miesięcy temu otrzymaliśmy oficjalne zaproszenie od fanów 1.FC Magdeburg na oficjalne obchody z okazji 10-lecia Blue Generation. Jest to główna grupa fanów FCM, zrzeszająca kilkaset osób. Ostatecznie wybraliśmy się do Magdeburga w 12 osób z Hutnika + fan z Magdeburga, który ostatnio mieszka w Krakowie i oczywiście regularnie bywa na naszych meczach. Każde z 3 aut rusza osobno. Pierwszy samochód dociera w piątek rano i gra w oficjalnym turnieju kibiców zajmując 3 miejsce. Na ile drużyn - nie ważne. Auto w 100% wypełnione Gietkami rozpoczyna podroż w centrum Krakowa. Dzięki znakomitej znajomości ruchu miejskiego i topografii Kraka pierwsze 5 kilometrów przejechaliśmy w zaledwie godzinę. Cale szczęście, ze na pokładzie mieliśmy zawodowych kierowców - strach pomyśleć, co by było gdybyśmy musieli się obejść bez nich. W końcu wyjechaliśmy z ukochanego Krakowa i rozpoczęliśmy nudna jazdę komfortowa trasa A4. Szybko postój na jedzenie we Wrocławiu i spokojnie przekraczamy granice. Pierwsze kilometry na poniemieckiej ziemi także lecą bez większych wzniesień, jedynie atmosferę rozkręcał nieśmiertelny Energy Hard Mix 1. Polecamy 12 track od 1:10. No i gdy wydawało się ze trasa minie nam lekko łatwo i przyjemnie zaczęły się schody. I to dwa naraz. W tym samym momencie nielubiana przez wszystkich niezależnie od długości i szerokości geograficznej milicja poinformowała nas ze trasa jest zamknięta i skierowała na objazd, oraz w naszej limuzynie zaprotestowały wycieraczki. Lekka dezorientacja i nieefektywny postój i dalej ruszamy niemieckimi krętymi dróżkami w poszukiwaniu autostrady. Mimo defektu decydujemy się kontynuować jazdę, bo deszcz nie padał. Jeszcze. W końcu jakby tego było mało... się rozpadało. I ostatnie stokilkadziesiat kilometrów przejeżdżamy intuicyjnie w strugach ulewnego deszczu, miedzy kroplami szukając trasy... Docieramy jednak jakimś cudem bezpiecznie do Magdeburga gdzie na stacji odbiera nas auto Magdeburga. Docieramy na mieszkanie gdzie ma miejsce lekka popijawa z naszymi fanami, którzy dotarli wcześniej oraz z kilkunastoma kibolami Magdeburga. Największe atrakcje miały się jednak odbyć dnia następnego. W pochmurny poranek fani FCM witają nas solidnym śniadaniem, poranna toaleta i zostajemy przetransportowani sprawnie na stadion. Co ciekawe, żeby gdziekolwiek jechać w Magdeburgu, za każdym razem wyjeżdża się na obwodnicę. Na meczu zjawiło się niewiele jak na tutejsze warunki, bo około 3 tysiące osób. Wchodząc na trybunę słyszymy oklaski. Żartuję do kolegi, ze to pewnie dla nas. Żartuję, bo święcie byłem przekonany, ze są one dla rozgrzewających się piłkarzy. Oj, pomyliłem się. Gdy już jesteśmy w komplecie na sektorze, słyszymy gromkie "Nowa Huta, Nowa Huta, HKS!". Oj przeszły ciarki po plecach. Rozpoczyna się mecz. Fanów gości brak, fanów FCM w młynie kilkaset, może nawet tysiąc. Doping prowadzi dwóch, dobrze nam znanych, młodych chłopaczków z BG za pomocą nagłośnienia i mikrofonu. Wspomagają się dwoma bębnami i kilkoma solidnymi flagami na kij. Bawią się całkiem nieźle, mimo, ze grają, jak to mówią z "szajze" drużyną. Repertuar bogaty, ale to już wiecie po meczu u nas. Chłopak od nas kilkukrotnie intonuje gościnnie doping, podobnie jak fan FCM czynił u nas. W drugiej połowie na przeciwległej trybunie miejscowi robią mały happening z okazji 10-lecia grupy. Po zremisowanym meczu wyrażają słowa szacunku do trenera i dezaprobatę dla zarządu. Udajemy się sprawnie z powrotem na mieszkanie, gdzie mamy taktyczny odpoczynek przed zbliżającą się impreza. czas ten spędzamy na spaniu, zakupach lub popijaniu polskiej gorzały i niemieckiego Krombachera. O godzinie 18 podjeżdżają 2 wynajęte duże taksówki i obwodnicą - a jakże wiozą nas na miejsce imprezy. Balanga, trzeba przyznać była perfekcyjnie zorganizowana. Miejsce w sporej klubokawiarni fani FCM mieli wynajęte tylko dla siebie od godziny 18-22. Wszyscy niemal byli odziani w jednakowe, przygotowane specjalnie na ta okazje szafirowe koszule. Oprócz tego była okazjonalna oprawa z rac i transparentu, dyplomy, odznaczenia, film na rzutniku. Pozazdrościć. Po 22 drzwi knajpy zostały normalnie otwarte i rozpoczęła się regularna dyskoteka. Niektóre bywalczynie zdecydowanie zaprzeczają osadowi o braku urody u Niemek... Bawiliśmy się przednie, choć po kolei osoby od nas odpadały i udawały się na spoczynek. Kilkuosobowa delegacja dotrwała jednak do końca, racząc się cala noc hitem tej imprezy, drinem Cuba Libre. W końcu o godzinie 5 pora było się zwijać do snu. Na drugi dzień z rana rozegrany jeszcze został rewanż na boisku fanów HKS i FCM zakończony wysokim zwycięstwem naszych grajków. W kapitalnych nastrojach zegnamy się z fanami FCM, dziękujemy za wspólne chwile i ruszamy do kraju. Droga znów zapowiadała się nudno. Zapowiadała. Przed Wrockiem dowiadujemy się ze są korki. A skoro korki to pasuje je ominąć. No to zjeżdżamy i jedziemy przez prehistoryczne krainy, nie z tej ziemi ku zdziwieniom tubylców. Zwiedzamy takie cuda urbanistyczne jak Kostomłoty. Po kilkudziesięciu kilometrach wracamy na A4 i spokojnie ruszamy do Huty. Po drodze ma miejsce jedna z większych bek naszych wyjazdów. Mianowicie odkrywamy historie prawdziwa naszej cywilizacji. Chcecie wiedzieć, co odkrył Kolumb, gdzie była pierwsza stolica Polski, gdzie była bitwa w 1410 oraz dlaczego na A4 jest tak mało bramek?! Jedzcie na ta trasę i zobaczcie, na jakie miasto jest najwięcej zjazdów... Do następnego... Ole FCM!



huteusz, 20 listopad 2010 22:35:57 0 Komentarzy ˇ 2281 Czytań


Komentarze


Brak komentarzy.
Dodaj komentarz


Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Designed by Szymon Dziukiewicz. Powered by PHP-Fusion Strona Glowna | Forum | Galeria | Hutnik TV | Klub | Stadion | Kibice