Dzisiaj jest: 23 Maj 20193,344,441 Unikalnych wizyt









Archiwum www.hutnik.krakow.pl:





Zapamietac?

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Jesteśmy w Portugalii! Czyli wyjazd okiem kibica Hutnika Kraków


GlobeTrotters'02Gdy dowiedziałem się, że jest okazja spędzenia spóźnionych lub przedwczesnych wakacji w Portugalii nie zastanawiałem się ani chwili i widziałem, że muszę tam być. Bilety lotnicze były w rozsądnej cenie więc wszystko się układało po Mojej myśli i już było pewne, że drugi tydzień lutego spędzę w południowo-zachodniej części Półwyspu Iberyjskiego. Wreszcie nadszedł dzień wyjazdu do Gdańska na lotnisko, podróż pociągiem do Poznania minęła dość szybko, na dworcu w stolicy Wielkopolski czekało już na mnie dwóch znajomych z Warty Poznań, koleżanka z Dyskobolii i nowo poznany kolega z Łomży. Całą grupką udaliśmy się do Gdańska gdzie miał już na nas czekać ziomek ze Stomilu i jeszcze dwóch Łomżyńskich kibiców. Los jednak tak chciał, że nie udało nam się dotrzeć do nich i razem z nimi wylecieć z Polski tego dnia, ale co się odwlecze... Dzięki koleżance z Łomży (wielkie dzięki!) mamy gdzie "przenocować" dwie kolejne nocki. Wiedząc, że grupka, która wyleciała terminowo pewnie korzysta z uroków oceanu nie chcemy być gorsi i z kolegą z Łomży o 2 w nocy bierzemy kąpiel w Bałtyku z aspektami kibicowskimi w postaci rac, śmiem powiedzieć, że Nasza kąpiel była dużo lepsza od ich w oceanie. Tego samego dnia udaje nam się zabukować bilety do Faro przez Londyn, więc wakacje jednak się odbędą. Wyruszamy w poniedziałek rano na lotnisko i wylatujemy do Londynu gdzie na lotnisku spędzamy cały dzień i całą noc popijając ich ohydne piwa. We wtorek rano wylatujemy do Faro, po przylocie udajemy się do Albufeiry do reszty ekipy, zostajemy mile przywitani, szybki prysznic i nie marnując czasu udajemy się na miasto i nad ocean, tak jak pisałem nie ma porównania z Naszym Bałtykiem. Odwiedzamy jeszcze jakiś klub w, którym jesteśmy główną atrakcją w szczególności za sprawą umiejętności tanecznych kolegi z Łomży i Warty :) Na sam koniec mały przypał z policja, ale wszystko się dobrze kończy i udajemy się do hotelu, podczas gdy wszyscy zmęczeni poszli spać Ja z kolegą z Łomży postanawiamy nie zmarnować tej szansy i idziemy się wykąpać w basenie hotelowym-było warto! Rano udajemy się pociągiem do Faro gdzie ogarniamy sobie hotel, po zakwaterowaniu udajemy się pksem na mecz. Stadion znajdował się kilka kilometrów od miejsca, w którym wysadził Nas kierowca, po dotarciu pod stadion widzimy już grupki Naszych kibiców, z czasem było Nas coraz więcej. Bilet na mecz 15 euro, nie podoba nam się to, ale nieogarnięci ludzie zaczynają kupować bilety i nici z tego żeby wejść na stadion za darmo. Z czasem już wszyscy powoli wchodzą, Ja postanawiam nie wchodzić za takie pieniądze na mecz. Widzew próbuje wziąć Moją flagę i wywiesić ją, ale policja nie pozwala na to i zabiera ją po czym od razu rozwalamy trochę barierki odgradzające Nas od nich, policja lekko pałuje kilka osób i oddaje mi flagę. Przekazuje ją więc w ręce kolegi ze Stomilu jeszcze przed kasami. Z dwoma kolegami z Łomży nie wchodzimy na stadion i krążymy wokół niego, dostaję informację, że flaga wisi więc staje mi się obojętne to czy wejdę na mecz, ale widząc jak się bawią Biało-Czerwoni kibice łezka w oku się zakręciła. Po rozpoczęciu drugiej połowy zauważamy, że bramy wejściowe są otwarte więc postanawiamy wejść co udaję się nam bez problemu :) Na meczu konkretny doping jak na taką ilość kibiców, po meczu wypuszczają po 2 osoby po flagi. Taksówkami udajemy się do hotelu, którego szukamy jakieś 2h, część idzie spać a osoby spragnione imprezy udają się na miasto, ale nic ciekawego nie znajdujemy i wracamy do hotelu. Rozkminiamy, że można balkonem przejść do pokoju obok i tak płacąc za 1 mamy 2 pokoje. Rano szybkie zakupy, prysznice i opuszczamy to miejsce udając się powoli na lotnisko, po drodze dobra zabawa, którą umilają nam różnego rodzaju trunki. Odwiedzamy jeszcze mc donalda jednak komuś nie podoba się Nasza obecność i wzywa policje, ale koniec końców puszczają Nas. Bezpośrednio udajemy się na lotnisko, szybka odprawa i lecimy do Dusseldorfu.Przed Nami nocka na lotnisku wydaję się, że szybko popadamy ze zmęczenia jednak nic podobnego, policja daję Nam znać, że jak będziemy pić jeszcze jakiś alkohol to nie polecimy rano, zakazuje sprzedawcą sprzedawać Polakom alkohol, ale omijamy to bez problemu. Rano z kolegą ze Stomilu o 12 udajemy się do Polski, reszta zostaje i wraca samolotem o 16.
Podsumowując: mogę powiedzieć tylko jedno-BYŁO WARTO! Pozdrowienia dla osób obecnych i podziękowania dla koleżanki z Łomży i osób z Pomorza dzięki, którym po części udało Nam się w późniejszym terminie dotrzeć do wyznaczonego punktu.











huteusz, 15 luty 2011 22:10:41 0 Komentarzy ˇ 2318 Czytań


Komentarze


Brak komentarzy.
Dodaj komentarz


Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Designed by Szymon Dziukiewicz. Powered by PHP-Fusion Strona Glowna | Forum | Galeria | Hutnik TV | Klub | Stadion | Kibice