Dzisiaj jest: 19 Sierpień 20193,374,124 Unikalnych wizyt









Archiwum www.hutnik.krakow.pl:





Zapamietac?

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Sezon od A do Z, czyli nietypowe podsumowanie.


GlobeTrotters'02W zasadzie rundę  wiosenną 2011 można by podsumować tak: „Większość meczy gramy u nas bo wioski boją się naszych inwazji, na meczach u nas nic się nie dzieje, przyjechał jedynie Orkan Szczyrzyc, podobno był też na chwilę Glinik. Tam gdzie mogliśmy, to jeździmy czyli Maniowy 180, Bochnia 150 i 110 oraz Balin w 100 gdzie dopingujemy zza płotu. Nudy”. W zasadzie. Ale, jako że Hutnik to taki niezwykły klub, że niektóre zasady są nieprzestrzegane, z główną taką, że nas dawno nie powinno być,  zrobimy to w sposób nietypowy – w formie hutniczego... abecadła. Zapraszamy do lektury...

 A-jak autobus. Kiedyś to się jeździło głównie w ten sposób. I na nikim nie robiło to wrażenia, że zbiórka była specjalnie za wcześnie i że chętnych jechało więcej niż miejsc-przeważnie się spóźnialiśmy i kasy brakowało... W związku z kompletnie niekalkującymi się odległościami w tej rundzie tylko raz wybraliśmy się zorganizowanym pekaesem-do Maniowych. Było bardzo sympatycznie, całej wycieczce chyba najbardziej przypadła do gustu paru kilometrowa wycieczka,  z przepięknymi widokami wokół...

B-jak bęben. Co tu dużo mówić. Mimo sceptycznych głosów niedowiarków zanim się pojawił, na dzień dzisiejszy trudno sobie wyobrazić doping bez tego elementu na meczach Hutnika. Inna sprawa – bęben to przykład wzorowej, oddolnej inicjatywy kibicowskiej. Przeprowadzona sprawnie, od początku do końca przez jedną osobę. Od pomysłu, przez zbiórkę kasy i zakup, aż po samo granie. Bez narzekania, stękania i zamulania. W obliczu wielu pomysłów bez pokrycia, inicjatyw lądujących w szufladzie, słomianego zapału w niektórych działaniach, akcja bęben zasługuje na tym większe brawa.

C-jak C-klasa. Mało kto teraz o tym pamięta, ale rok temu niemal pewne było, iż nie czeka nas nic innego jak właśnie „serie C”. Samo dno piłkarskiego światka. Gdyby nie spryt i zaangażowanie naszych działaczy zapewne teraz jeszcze leczylibyśmy kaca po fecie z okazji awansu do B klasy. A tak mamy IV ligę. I choć jęk jest wielki, że potykać się musimy z Mogilanami i Przeciszoviami to naprawdę nie ma co stękać. Teraz powinniśmy powalczyć o ligę trzecią. Tam też wielkich, kibicowskich i piłkarskich firm nie ma, jednak największą zaletą tej klasy rozgrywkowej jest to, że awansuje się z niej do ligi... drugiej. Jest dobra pozycja do ataku, dwa sezony i jesteśmy „w domu”.Lepsze to, niż wielosezonowa tułaczka.

D-jak doping. Coś, co odkąd pamiętamy było naszą bolączką teraz w końcu staje się naszym atutem. Przyczyn rewolucji dopingowej jest kilka. Jest bęben i uzdolniony perkusista. Są nawiedzeni prowadzący. Jest w końcu sprawny megafon. Jest dach potęgujący nasz wokal. Jesteśmy skupieni na mniejszej powierzchni, przez co łatwiej poderwać wszystkich widzów na stadionie do wspólnego śpiewania. Ale przede wszystkim są chęci. Jest coraz liczniejsza grupa ludzi, którzy czerpią autentyczną zajawkę z dopingowania. Którzy w końcu zrozumieli, że nie dopingujemy po to, by się pokazać przed kimkolwiek. Dopingujmy dla siebie, dla własnej satysfakcji i radochy. „Produkcja decybeli naprawdę bywa przyjemna” - słowa sprzed 10 lat w końcu nabierają znaczenia, takiego jak powinny. Słowa „Naszym klubem HKS” znają chyba nie tylko kibice ale i całe środowisko związane z Hutnikiem. Przyśpiewka „W Hucie tylko Hutnik” stała się autentycznym hitem, z autentyczną petardą. W piosenkach powtarzanych doszliśmy niemal do perfekcji. Odkurzyliśmy stare dobre kawałki. A wiele patentów i pomysłów jeszcze jest do zrealizowania.

E-jak emigracja. Nie jest to może jakaś porażająca liczba, ale jest niemała grupa fanów HKS-u zamieszkująca na stałe poza granicami Polski. Ci, z którymi mamy kontakt, starają się być na bieżąco z wszystkim co się na Hutniku dzieje. W tym miejscu chcielibyśmy podziękować im za wsparcie, jakiego udzielali nam podczas minionego sezonu. Przy okazji turnieju, wyjazdów czy innych kibicowskich akcji zawsze mogliśmy liczyć na ich odzew. Odwdzięczyliśmy się im pozdrowieniami na jednym z meczów ale chyba przede wszystkim materiałami multimedialnymi, dzięki którym widzą co się teraz na Hutniku dzieje.

 F-jak flagi. Wiele nowego w tym temacie ostatnio się nie pojawiło. Głównym wydarzeniem w tym temacie było pojawienie się flagi świętującej dziesięciolecie ekipy Warriors. Poza tym pojawiła się flaga Jagiellońskiego.  Do tematu flag można także zaliczyć pojawienie się dwudziestu profesjonalnie wykonanych flag na kijach. Natomiast pożegnaliśmy flagę Fanatycy Hutnik 1950 Kraków, która złożona do grobu ze zmarłym jednym ze starszych fanatyków Hutnika.

G-jak Glinik. Potencjalnie nasz największy rywal w lidze. Tylko potencjalnie. Mecz na wyjeździe bez publiczności. Mecz u siebie zrodził nową dyscyplinę. „Triathlon nowohucki” składa się z połączenia MMA, sprintu i pływania. Konkurencja ta być może niebawem stanie się olimpijska. Kto wie?

H-jak sektor H. Niestety, sektor H na każdym meczu pozostał pusty. Raz, że dostępu za bardzo tam nie ma, dwa, że przed owym sektorem stoi teraz wielki słup. Trudno, radzimy sobie bez niego. Mamy teraz sektor „pod herbem”. Podział publiki stał się faktem. I bardzo dobrze. Nikt nikomu nie przeszkadza, każdy robi swoje.

I-jak internet. Jest prężnie działająca i profesjonalnie wykonana strona NH2010. Jest hutnik.org z którą to nawiązaliśmy współpracę. Poza tym bardzo dobrze układa się współpraca z lokalnymi portalami czyli Kiks.tv oraz Malopolska.tv. Dzięki temu w internecie pojawia się coś, o czym dawniej nawet w drugiej i trzeciej lidze nie mogło być mowy – skróty z meczy, filmiki z dopingu z każdego meczu czy wręcz transmisje na żywo z meczy (rewelacja)

J-jak jabola. Nie myślcie, że skoro część konserwatystów w dziedzinie trunków uporczywie się stara, to odpuścimy. Będziemy ciągle walczyć: „W mordę strzelę gnoja, to odpowiedź moja!”

K-jak kobiety. Zawsze na Hutnika zaglądały niewiasty. Ale nigdy nie aż tyle, co w zeszłej rundzie. Widok urodziwiej pani, ozdobionej naszymi barwami, zaangażowanej w doping oczywiście niezmiernie cieszy i jak na pewno godny pochwalenia. Przyczynia się do sielankowej atmosfery na meczach i ogólnie miłego spędzania czasu na stadionie. Jednak i tu nie ustrzegliśmy się elementów patologicznych, typu pisanie smsów przez małolaty w centralnym miejscu młyna... Ciekawe, czy weryfikacją dla frekwencji będzie podobno klepnięte już wprowadzenie ulgowych biletów dla kobiet. Jeśli jest prawdziwą fanką – piątala znajdzie bez problemu. Jeśli chłopak bierze dziewczynę na mecz na randkę, grosza nie poskąpi. Jeśli zaś małolatka będzie mieć dylemat – pakiet smsów,  10 minut na solarze, szlugi, nowy błyszczyk czy mecz, okaże się ile to jej kibicowanie jest warte.

L-jak liczby. Wyjazdowe zna każdy, mowa teraz o meczach u siebie. Karpaty – 700, Mogilany – 650, Limanovia – 800, Orkan – 1000,  Glinik – 500, Sandecja – 500, Alwernia – 400, Przeciszovia – 500, Olkusz – 1400, Lotnik – 700, Dunajec – 500, Wolania – 500. Mało. Zdecydowanie za mało. Oczywiście. Nie graliśmy o awans. Jasne – dużo meczy było. Pewnie, że bilety za tanie nie są. Ale... nie, 400 czy 500 osób to mogło na Hutnika chodzić i owszem, ale za czasów SSA, gdy grali pół rundy o pietruszkę! Teraz absolutnym minimum jest to, aby pojawiało 700 osób, z czego 500 płacących za bilety (wtedy, w przypadku wygranej piłkarzy i niezłej liczby sprzedanych kiełbasek koszty meczu się zwracają). Jak to zrobić? Bardzo trudne pytanie. Najlepiej, jakby piłkarze wygrywali mecz za meczem. A co my możemy? Bardzo wiele, wbrew pozorom. Komunikaty co i jak pojawią się w trakcie i przed rundą.

Ł-jak łijardeczępionsmajfrends. Słyszeliście to kiedyś na Hutniku? A chcielibyście...? Może za rok? Oby!

 M-jak mecz. Który mecz był najlepszy w zeszłej rundzie? Który zapamiętamy najdłużej? Oba mecze przy światłach? Może rozbicie lidera z Limanowej? Może co wrażliwszych najbardziej zasmuciła jedyna porażka na wiosnę-z Sandecją? Inni z kolei przepadają za meczami jak z Lotnikiem-psikus dla nielubianego trenera i święto na trybunach. Patrzący z perspektywy emocji na boisku zapewne zapamiętają zwycięstwa w ostatnich sekundach z Karpatami, Alwernią czy Wolanią. Zapewne są osoby, które oceniają doping z perspektywy najgorszej możliwych sytuacji na boisku i spodobało im się to, że wiernie dopingowaliśmy mimo remisu Hutnika z Przeciszovią. Nie malejące i dobrze się mające na Hutniku grono gimnastyczne zapewne zapamięta dobrze mecz z Glinikiem. Właściwie żaden mecz nie był nudny, każdy coś po sobie pozostawił i każdy znalazł coś dla siebie. Tego nie było na Hutniku nigdy. Pamiętacie mecze z Kolejarzem Stróże, Lubrzanką albo Hetmanem Zamość? Bo ja już nie.

 N-jak nowe pokolenie. Jak pokazała rocznikowa Bitwa Osiedli, jest na Hutniku ciągle duża grupa młodzieży. Poza odwieczną miłością nowohuckiej młodzieży jest jeszcze jeden czynnik. Otóż mamy do czynienia ze zjawiskiem echa demograficznego. Na mecze Hutnika nadal chodzi wiele osób, które rozkręcały nasz ruch w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. A razem z nimi zaczynają sporymi grupami coraz młodsi kibice, głównie ich pociechy, nie mające jakiegokolwiek innego wyjścia niż pokochać biało – błękitno – niebieskie barwy. Widokach małolatów machających flagami to jeden z piękniejszych, jakie można było zaobserwować na meczach Hutnika. Brawo dzieciaki. I brawo tatusiowie!  

O-jak oświetlenie. Rywali dobrych kibicowsko brak. Walki o awans brak. Jak więc zrobić z meczu Hutnika święto? Jednym ze sposobów jest właśnie światło. Dwa mecze na wiosnę graliśmy przy sztucznym oświetleniu, zresztą z drużynami też na O: Olkuszem i Orkanem. Oba były wielkim świętem. Okazało się po raz kolejny, że można zrobić coś z niczego. Atmosfera była doskonała mimo że oba mecze zremisowaliśmy.  

 P-jak protest. Finał Pucharu Polski, w którym w tym roku tym razem niestety nie graliśmy był sygnałem do intensywniejszego niż do tej pory zwalczania ruchu kibicowskiego w Polsce. Pozamykania stadiony, kary za byle co, zakazy wyjazdowe. Kibicowska Polska zareagowała w dosyć niemrawy sposób, protestując poprzez brak flag, dopingu, jakieś hasła. Jak to się ma do Hutnika? Też protestowaliśmy, ale na swój sposób. Wywiesiliśmy stosowny transparent („Kibic to obywatel, ma swoje prawa-doping, wyjazdy, dobra zabawa!”), krzyczeliśmy co trzeba („Piłka nożna dla kibiców”). Zupełnie nie przemówił do nas sposób protestowania poprzez niedopingowanie własnej drużyny. Bo kto by się tym przejął? Tusk? Ziobro? Ucierpieliby na tym jedynie nasi piłkarze, działacze i my. Poszliśmy krok dalej-dopingowaliśmy naszych grajków także tam gdzie nas być nie powinno: w Bochni (zakaz na całą Małopolskę) i Balinie (zamknięty stadion). Nasze trybuny-nasze zasady.    

R-jak regulamin. Każdy stadion takowy posiada. Suche Stawy także. I ten oficjalny i ten mniej. Kibicowski to ten drugi. Najważniejszy punkt to podział (w sumie podział głupie słowo, bardziej mi tu pasuje organizacja) publiki. Patrząc od boiska – lewa strona fanatycy, prawa- pikniki. I niech tak zostanie. Sprawdza się. Kto chce pośpiewać z pikników zawsze znajdzie kilka chwil w czasie meczu. Organizacja także dotyczy już ściśle sektora fanatyków. O dziwo nie każdy tu stojący (!) ma ochotę śpiewać. Niech Wam będzie. Wyznaczyliśmy więc miejsce, gdzie jest ścisły młyn. 2 mini sektory, w sumie 176 krzesełek. Powinno wystarczyć wszystkim chętnym. Chętnym do bezustannego głośnego dopingu przez 90 minut, niezależnie od wyniku, pogody i innych okoliczności. I tylko tacy są w młynie mile widziany. Resztę zapraszamy gdzie indziej.

S-jak Skarpa. Bezapelacyjny zwycięzca Wielkiej Bitwy Osiedli. Duża, wielopokoleniowa, dobra jakościowo ekipa. Dobra flaga, co jakiś czas nowe gadżety (koszulki, szaliki, vlepki), regularnie pojawiające się nowe wrzuty oraz aktywne uczestnictwo w życiu kibicowskim. Czego chcieć więcej? Przykład dla innych osiedli, zdecydowanie.

T-jak Ty. Tak Ty. Nie ja, nie on. Nie oni, nie tamci. Tylko właśnie Ty. Co Ty zrobiłeś w minionym sezonie dla Hutnika? Jesteś w stowarzyszeniu? Świetnie. Byłeś na każdym meczu...? Super. Pomagasz w sprzątaniu stadionu przed meczem...? Rewelacja.  Mimo gróźb dozorczyni nabazgrałeś kolejnego HKS-a na bloku? Mistrzostwo. A może obijasz pyski tym, którzy ośmielają się nie kibicować Hutnikowi? Bardzo dobrze! Każdy z nas jest inny, każdy ma inne zdolności i możliwości. Każdy co innego może dla Hutnika zrobić. Nie każdy od razu co miesiąc musi wyskakiwać ze 100 zł  lub podnosić 100 kilo na klatę. Ważne, by każdy odnalazł swoje miejsce w hutniczej układance i robił to co umie najlepiej na 100%.

 U-jak ultras. Słowo to w kibicowskiej terminologii przechodziło przez lata ewolucję. Początkowo ultrasami mienili się najzagorzalsi kibice, jeżdżący na wszystkie wyjazdy, awanturujący się, dopingujący, odpalający race, czyli ogólnie robiący wszystko co z aktywnym kibicowaniem jest związane. Potem w Polsce (2001-2002) został zauważalny boom na grupy ultras i oprawy. Tak też się stało i na Hutniku, powstała prężnie i kreatywnie działająca grupa, skupiona na robieniu opraw na  meczach Hutnika. Choć minęła już prawie dekada, nasza grupa ciągle działa i jest aktywna na Suchych Stawach. Choć oczywistym faktem jest, że zarówno skład jak i działalność grupy jest odmienna, od tej jaka była na początku. Teraz skupiamy się głównie na prowadzeniu dopingu, organizacji wyjazdów i ogólnego ogarniania trybun Hutnika. Opraw od roku nie robiliśmy, co oczywiście nie oznacza, że całkowicie z tego elementu zrezygnujemy. Poza tym mamy jeszcze kilka ciekawych pomysłów na rozwinięcie swojej działalności na inne dziedziny. Inna sprawa, czy ultrasów na Hutniku jest tylko dziesięciu? Moim zdaniem nie. Bo kto to jest współczesny ultras? Według mnie jest to aktywny, wesoły, zajawiony kibol, i do śpiewania i do bitki i do jeżdżenia i do melanżowania.  A takich na Hutniku jest całkiem sporo, i taką mentalność będziemy chcieli na Hutniku rozpowszechniać.

W-jak Wielka Bitwa Osiedli. Pomysł bardzo prosty. Wchodzisz na stadion, dopada Cię grupa ankieterów, zadając proste pytanie „skąd jesteś?”. Wyniki później są sumowane i zamieszczane w internecie. W sumie odbyło się 7 bitw. 3 zwykłe na jesień, 2 zwykłe na wiosnę oraz 2 szalikowe wiosną. 6/7 razy zwyciężała Skarpa, raz, szalikową-wygrało Teatralne. Akcja miała 2 cele. Podnieść frekwencję-pobudzając lokalny, osiedlowy patriotyzm i przynależność oraz zbadać, jak to tak naprawdę jest. Wniosków można wyciągnąć bardzo wiele. Przede wszystkim, że liczbowo istniejemy głównie w Starej Hucie, czego zresztą nigdy nikt nie negował. Skarpa, Wandy, Młodości, Hutnicze, Teatralne, Słoneczne – to osiedla, które w przeciągu wszystkich bitw popisywały się najlepszymi, przeszło trzydziestoosobowymi liczbami. Zdecydowanie poniżej oczekiwań wypadło całe Centrum. Słabo jest także na osiedlach północnej Starej Huty, takich jak Szkolne, Zielone, Sportowe, Górali. Poza Starą Hutą rządzą dwa bardzo mocne bastiony Hutnika, czyli Wzgórza i Czyżyny. W Nowej Hucie na czele były osiedla takie jak Piastów, Oświecenia oraz Jagiellońskie. W pierwszych edycjach WBO oprócz osiedla spisywaliśmy też roczniki. I tu kilka ciekawych wniosków można wysnuć. Przede wszystkim – średnia wieku w Starej Hucie jest prawie 10 lat mniejsza niż w Nowej! Oprócz tego padł mit, że na Hutnika chodzą wyłącznie kibole. Zaledwie 50% stanowiły osoby w wieku aktywnego kibicowania (15-30). Akcję będziemy zapewne kontynuować w przyszłej rundzie. Żeby jednak wyniki były rzetelniejsze – potrzeba więcej osób. Wtedy będziemy spisywać co najmniej 90% osób, a nie jak do tej pory – ok. 60%.

X-jak x, czyli remis. Prześladuje nas na meczach przy świetle. Co by było gdybyśmy wtedy wygrali? Szkoda gadać. Cóż, do trzech razy sztuka...

Y-jak Young Ultras. Pod koniec roku wszem i wobec ogłoszono, że dni Gietków są policzone... Oto nadchodzi nowa epoka hutniczego ultras... A tak na serio. Dobrze, że chłopaki są, coś tam zawsze pomogą. Rewolucji póki co nie ma, ale może kiedyś coś z nich będzie. Powodzenia!

Z-jak ZACZYNAMY!!! Kończymy podsumowanie, zaczynamy nowy sezon. Już niebawem. Jesteśmy po pierwszym sparingu, w poniedziałek prezentacja. Jest okazja zobaczyć znajome pyski, pogadać o zbliżającym się sezonie. Jaki będzie? Co przyniesie nowego? Nie ma co wyrokować. Trzeba działać. Z werwą, entuzjazmem i polotem realizować plany. Z pasją. Na 100%. Od pierwszego meczu. Od pierwszego gwizdka. Nie poddawać się, ani nie wątpić ani na moment. Każdy wedle uznania. Byle dla naszego klubu. DO BOJU HUTNICY!!!







huteusz, 26 lipiec 2011 11:34:19 0 Komentarzy ˇ 2568 Czytań


Komentarze


Brak komentarzy.
Dodaj komentarz


Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Designed by Szymon Dziukiewicz. Powered by PHP-Fusion Strona Glowna | Forum | Galeria | Hutnik TV | Klub | Stadion | Kibice