Dzisiaj jest: 25 Sierpień 20193,377,290 Unikalnych wizyt









Archiwum www.hutnik.krakow.pl:





Zapamietac?

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Zaczynamy grębałowską przygodę! Realizacja...


Z perspektywy herbu

-Zdupca


Ktoś zorientował się, że na Plac Centralny wjeżdża pożądany przez naszą dziewięcioosobową grupkę pojazd linii 4. Na jakąkolwiek reakcję w postaci sprintu było już zdecydowanie za późno. Perspektywa oczekiwania dwudziestu minut na następny kurs była średnią opcją, więc postanawiamy jechać czymkolwiek pod Kombinat. Wobec braku mgły dostrzegamy wjeżdżający na Centrum 163, którym odjeżdżamy w stronę Huty ku zdziwieniu dopiero zbierających się pod Laguną kibiców... Taki już żywot ultrasa, że zamiast delektować się browarkiem na osiedlu musi ruszać w trasę parę godzin przed meczem. Pod Kombinatem lekka konsternacja z powodu licznych przystanków ale na szczęście podjeżdża nasz wybawca. Opanowujemy dyliżans, który zawozi nas prosto na Wzgórza Krzesławickie. Stamtąd już spacerkiem ruszamy na Grębałów. Jako, że z powodu wizyty Hutnika wszystkie sklepy w okolicy stadionu miały „remont” robimy zakupy już wcześniej. Nasz arsenał do 7,5 litra mineralki i litr piwa na 9. To chyba jakiś symbol nowych czasów. Pogoda dopisuje. Droga na mecz sielankowa przez malownicze, wiejskie rejony. Wszędzie dużo zieleni, zabytkowe stodoły a nawet rosół na dwóch nogach spacerujący. Tylko krasnali ogrodowych brak. Docieramy na obiekt, wita nas dwóch fanów Hutnika z okolicy, pierwsi kandydaci do opuszczenia stadionu wcześniej niż po owacyjnym pożegnaniu piłkarzy. Lokujemy się w sektorze przeznaczonym na młyn, robiąc jednocześnie przedmeczową wizytację obiektu... Posilając się upichconą na miejscu pizzą ze zdumieniem obserwujemy zapełniające się trybuny... na godzinę przed meczem! Rzecz na Suchych Stawach nie spotykana, już na pół godziny przed meczem na obiekcie robi się coraz ciaśniej. Zamysł był taki, że na prawą stronę trybun wpuszczamy tylko dopingujących. Początkowo kilkunastu osobom trzeba było kulturalnie wybić z głowy sens czyszczenia krzesełka. Na 20 minut przed meczem jednak na prośbę jednego z wiceprezesów ścieśniamy nieco młyn udostępniając w ten sposób miejsce kilkudziesięciu pikniko-podobnym. Przed samym meczem jest już zupełnie ciasno. Nadkomplet widzów (ok. 600) obserwuję walkę Hutnika o powiększenie przewagi nad Balinem do 5 punktów. W dwustuosobowym młynie rozpoczynamy doping. Mimo że większość osób trzeźwiutka (na meczu obowiązuje zakaz wnoszenia alkoholu) idzie nam całkiem nieźle. Hutnicy napierają, ale bez efektów. W końcu ładna akcja zostaje przerwana tuż przed polem karnym. Z trybun słuchać:


-No dawaj Nawrocik, jak z Balinem!


Nasi pomysłowo rozgrywają rzut wolny ale piłka po strzale Nawrota uderza w słupek, a niedoszły strzelec chwyta się za czarną czuprynę. Dopingujemy dalej, sytuacje są ale brakuje wykończenia. A tu nagle klops... Po dośrodkowaniu Niwa zdobywa bramkę ku uciesze kilkunastu kibicującej jej pikników. Próbujemy poderwać trybuny do dopingu i piłkarzy do walki ale idzie trochę topornie. Klapą okazała się próba dialogu, znana z trybun na Suchych Stawach. Na szczęście tuż przed przerwą Święty po indywidualnej akcji doprowadza do wybuchu radości w Grębałowie. Przerwa. Zasady wchodzenia na mecz się zmieniły, zasady wychodzenia także. Wyjdziesz – nie wrócisz, nawet kupując ponownie bilet. Na twoje miejsce wskoczy ktoś z grupy oczekującej na takie decyzje kibiców. A tych co nie zmieścili się na stadionie (to nie widzi misie zarządu, wszystkiego pilnował czujnie delegat MZPN) było około stu. W końcu zaczyna się druga połowa. Nasi napierają. Nikt nie ma wątpliwości, że stać ich na upragnioną bramkę. Dopingujemy ich głośno i wytrwale. W końcu zdobywamy upragnionego gola. Na stadionie euforia. Piłkarze idą za ciosem. A przynajmniej próbują Wszystkim wydaje się że...


-Mamy ich!


Piłka bywa jednak przewrotna. Goście wyrównują. Trochę to osłabia nasz impet. Ale nie poddajemy się, nie ma takiej opcji. Prowadzący trochę wjeżdżają na ambicje kibicom i zaczynamy nakręcać niezłą korbę. Nasza wiara niezachwiana wystawiona na ciężką próbę zdaje egzamin. Dopiero co wprowadzony Jocker z talii trenera Paszkiewicza zdobywa gola na 3:2. W sektorze obłęd. Nasi idą za ciosem, dobijając rywala czwartym gole. Oddychamy ze sporą ulgą. Na trybunach zaczyna się fiesta. Wreszcie ostatni gwizdek sędziego i zaczynamy świętowanie. Piłkarze zamiast tradycyjnego „Kto wygra mecz?” intonują tym razem:


-Lidera mamy...!


Czy czegoś nam więcej potrzeba? Czy ktoś mógł sobie wyobrazić lepszą inaugurację wiosny w meczu u siebie? Grębałów zdobyty!






GDF, 26 marzec 2012 00:46:05 10 Komentarzy ˇ 1646 Czytań


Komentarze


antoni dnia 26 marzec 2012 00:54:40

"Klapą okazała się próba dialogu, znana z trybun na Suchych Stawach."
no bo jak, jeśli po drugiej stronie budynku prawie was nie słychać
GDF dnia 26 marzec 2012 00:56:50

dlatego też rezygnujemy całkowicie z tego elementu dopingu
kajuHKS dnia 26 marzec 2012 08:37:31

Będzie dialog jak wrócimy na SSsmiley
kajuHKS dnia 26 marzec 2012 08:59:47

Dlaczego Kusak nie broni?Coś mi umknęło?
kajuHKS dnia 26 marzec 2012 13:25:30

Zaktualizować śpiewnik,proszęsmiley
Sałata dnia 26 marzec 2012 15:49:25

Nie rozumiem jednego. Obowiązywał zakaz wnoszenia alkoholu. Dostosowało sie do tego 98% kibiców.
A tu w Dogrywce serwowano normalnie alkohol. Pół biedy jakby vipom. Ale sprzedawane piwo było też kibicom, którzy jakos dostali się do góry. Jak to mozliwe?
antoni dnia 26 marzec 2012 20:31:54

a VIPa to piwo nie tyka?
jak sie napier...i i komus VIPier...i to mozpn sie do nas nie dopier...i?
żed dnia 26 marzec 2012 21:44:18

do kaju: bo widocznie Stępniowski wygląda lepiej na treningach
kult1950 dnia 27 marzec 2012 12:59:54

mam nadzieje ze awansujemy
Bzik dnia 31 marzec 2012 10:23:00

Browar bezalkoholowy i woda stołowa niegazowana rządzi!!!
Dodaj komentarz


Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Designed by Szymon Dziukiewicz. Powered by PHP-Fusion Strona Glowna | Forum | Galeria | Hutnik TV | Klub | Stadion | Kibice