Dzisiaj jest: 19 Sierpień 20193,374,146 Unikalnych wizyt









Archiwum www.hutnik.krakow.pl:





Zapamietac?

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Magiczne miejsce


Z perspektywy herbu

Wróć się do czasów dzieciństwa. Wakacje. Jeśli nie wyjechałeś na kolonie do Suchej Beskidzkiej albo do babci na wieś spędzałeś je całe w Nowej Hucie. Na osiedlu, na placu zabaw. Dzięki swej bliskości i dostępności było to główne miejsce spotkań wszystkich dzieci z okolicy. Znałeś tu każdy kąt, wszystkich uczestników zabawy, czułeś się jak u siebie. To był Twój nawet nie drugi a pierwszy dom. Dzięki wyobraźni dzieci było to magiczne miejsce.


Nie przeszkadzała Ci pogoda, ciekawy film w telewizji ani nawoływania rodziców . Na nic się zdały namowy kolegów z klasy, żeby iść na wesołe miasteczko. Nie przeszkodził Ci jak zwykle zbyt szybki koniec wakacji. Spędzałeś z kolegami każdą wolną chwilę. A nawet więcej bo czasem wpadałeś tu na wagary. Zdarzało Ci się czasem coś tutaj psocić. Kiedyś nawet wraz z kolegami wygoniłeś stąd dzieci z sąsiedniego podwórka. To było Wasze i koniec, choć nie rozumiał tego dozorca grożąc Wam później miotłą. Od lat wiele się tutaj nie zmieniało. Czasem dostawiono nową karuzelę, czasem odmalowano zjeżdżalnię. Drobne ale cieszyło.


Z czasem jednak zaczęło Ci się zdarzać nie przychodzić na Twój plac. Bywały nawet tygodnie, że nie było Cię ani razu. Koledzy zszokowani przychodzili po Ciebie do domu. Gwizdali, rzucali kamykami w okno. Czasami im się udało Cię namówić, czasem nie. Zacząłeś więcej czasu poświęcać nauce, wyjście na plac było tylko od czasu do czasu po bardzo długich namowach kolegów. Niekiedy wolałeś jechać do cioci na imieniny zamiast iść na plac. Kiedyś było to nie do pomyślenia. Inni koledzy zaczęli postępować podobnie. PlayStation, Gadu Gadu, gry sieciowe. Plac opustoszał.


Kiedyś oglądając nowo przywiezione ze sklepu DVD usłyszałeś huk maszyn. Dochodził z placu zabaw. Coś Cię tknęło, żeby tam iść. Krzątało się tam mnóstwo robotników. Były dźwigi, betoniarki, koparki. Zastanawiałeś się co to może być. Zeszło się sporo kolegów. Jeden, który ma mamę w Radzie Dzielnicy powiedział, że przebudowują plac. Ma być najnowocześniejszy i najbezpieczniejszy w dzielnicy. Ucieszyła Was ta informacja. Czuliście się wyróżnieni. Z radością obserwowaliście szybkim tempem idące prace. Nowe atrakcje jak wielka karuzela, drewniany zamek czy mini park linowy pobudzały Waszą wyobraźnię. Nie mogliście się doczekać otwarcia.


W ten długo oczekiwany dzień wstałeś wcześnie rano. Pobiegłeś bez śniadania na plac. A tam szok. „Wstęp Wzbroniony”. Jak to? To nie możliwe! Zobaczyłeś, że w nowo zbudowanej budce jest jakiś człowiek. Zacząłeś uderzać w szybę, żeby go obudzić. Wreszcie się udało. Zdenerwowany pytasz co się dzieje, dlaczego nie możesz wejść. On na to niedbale rzuca „zaraz tu przyjedzie specjalna grupa” i idzie dalej spać. Ciągle nic nie rozumiesz. Nagle widzisz jak podjeżdża komiczny autobus. Czerwone czasem widziałeś, ale piętrowe?! Do tego dziwaczne, żółte rejestracje. Z autokaru wylatuje chmara dzieci o każdym możliwym kolorze skóry. Coś wrzeszczą w języku, który próbuje Ci wbić do głowy w szkole nielubiana nauczycielka. Za płotem nie jesteś sam. Zebrało się sporo Twoich dawno niewidzianych kolegów. Nic nie mówicie, czujecie to samo. Gorycz, smutek, rozpacz, odtrącenie. I przede wszystkim: bezradność.


Te uczucia trwały dobrych kilka miesięcy. Spotykacie się kopiąc piłkę koło ławki za jednym z Waszych bloków. Nie podoba się to dozorcy ale stara się przymykać oko. Zaczynacie się kłócić.


-Wy i tak nie chodziliście na plac, to czemu teraz za nim płaczecie? Ale ja? Byłem codziennie – rozpacza z wyrzutem jeden z kolegów. Reszta w duszy przyznaje mu rację. Gdy plac był otwarty i dostępny – przychodził mało kto. Plac niszczał. Miasto widząc marną frekwencje nie łożyło na remonty, tłumacząc, że i tak na plac nikt nie przychodzi. Wszystkie przyrządy pokryła rdza, kurz i pajęczyny. Po dawnej świetności nie było ani śladu. Dopiero umowa Rady Dzielnicy ze Szkołą Podstawową skłoniła miasto do inwestycji. Szkoła przedstawiła plan kilkumiesięcznej wymiany z jedną z angielskich placówek. Kilkadziesiąt grup miało korzystać z placu przez pół roku. Pod jednym warunkiem. Nie może wchodzić tu nikt inny.


-A może Twoja mama coś wskóra? Jest przecież w tej całej Radzie – chłopaki zwróciły się do jednego z kolegów. Wszystkie dzieci z podwórka się zebrały i poszły do mieszkania kolegi. Mama, przejęta ich prośbami postanowiła działać. Zaczęły się spotkania, zbieranie podpisów, listy. Zainterweniowało też kilka lokalnych gazet i rozgłośni. Po kilku tygodniach kolega przynosi na ławkę wiadomość.


-Udało się! Dogadali się! Wracamy na nasz plac! - faktycznie, negocjacje były długie i ciężkie. Ale korzystne dla walczących rodziców o dostęp do placu ich pociech, które bawiły się tam od lat. Rodzice w imieniu dzieci zobowiązali się do pomocy w opiece nad placem. Dogadano się w kwestii godzin i dni korzystania. Dobro lokalnych dzieci zwyciężyło z chłodną kalkulacją i żądzą zarobku przez Radę na zagranicznych , młodych klientach.


Powrót dzieci z osiedla na swój plac zabaw był wielkim wydarzeniem. Nieprzebrane tłumy dzieciaków, rodziców i zwykłych lokatorów osiedla. Wielka wrzawa, radosne okrzyki. Wszechobecna radość i ulga. Nareszcie wróciliśmy! Pamiętasz, jak tego dnia obiecaliście sobie z kolegami, że zawsze się tu będziecie spotykać. Codziennie, niezależnie od pogody i innych spraw wszyscy mają tu przychodzić. Choćby na chwilę, nawet jak wyrośniecie z urządzeń i bardziej pasowałaby Wam ławka... I swoje dzieci też tu będziecie przyprowadzać.


Tak jak to zrobiłeś dziś. Wziąłeś swojego smyka na ręce i poszedłeś razem z nim na plac po raz pierwszy. Tradycją osiedla jest, żeby wpuścić ledwo chodzącego dzieciaka na teren placu, żeby sam wybrał ulubione urządzenie. Twoja pociecha nie miała wątpliwości. Podobnie jak większość wybrała wielką drewnianą, wieżę. Nad bramą do niej wisi tablica z datą radosnego powrotu dzieciaków z osiedla na Ten obiekt po ośmiomiesięcznej przerwie. Zapamiętasz ją do końca życia. 28.07.12.






GDF, 24 lipiec 2012 22:26:28 3 Komentarzy ˇ 1884 Czytań


Komentarze


Talib dnia 24 lipiec 2012 22:36:34

Jedno słowo - KOT smiley
Suche Stawy naszym domem! dnia 24 lipiec 2012 22:45:30

Genialne! smiley
kibol dnia 25 lipiec 2012 12:28:15

Od małego! na całego! smiley AVE HUTNIK!
Dodaj komentarz


Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Designed by Szymon Dziukiewicz. Powered by PHP-Fusion Strona Glowna | Forum | Galeria | Hutnik TV | Klub | Stadion | Kibice