Dzisiaj jest: 24 Czerwiec 20173,043,175 Unikalnych wizyt









Archiwum www.hutnik.krakow.pl:





Zapamietac?

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Fan Zine "Tylko Hutnik - sezon 06/07"


> ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI - HUTNIK 2-1 Niedziela 01-04-2007
"Odpuszczenie grzechów"

Pierwszy mecz rundy wiosennej sezonu 06/07 definitywnie odpuszczony. Mamy w pamięci, że odwiedzili nas co prawda nieliczną lecz przyzwoitą grupką i byli nastawieni walecznie, co im się chwali, i za co się ich ceni. Ale my zapominamy już o czasach gdy nie ważne było kto, nie ważne skąd, nie ważne po co i nie ważne gdzie, ale ważne by go dotrzeć... Trochę to było w klimacie jaskiniowców i walki o ogień. Dziś jaskinie się zwiedza a ogień można kupić w kiosku za złoty pięćdziesiąt z takim buzerem, że masz na nim gołą babkę albo możesz sprawdzić ultrafioletem czy sprzedawca w kiosku nie pozbył się z potem na czole wciśniętej mu przed chwilą fałszywki.

Nie będziemy się sadzić na kozaka do wszystkich bo mamy swoich wybrańców. Grono ekip i ekipek, które wykrystalizowało się przez co najmniej ostatnie 10 lat goszczenia i bycia gościem na stadionach całej Polski. A okazji bycia gościem nie marnowaliśmy prawie nigdy. To na nich się będzie skupiać nasza wytężona pamięć i uwaga. Dziś coraz ciężej jest zawalczyć jak za dawnych lat i większość chłopaków na Suchych Stawach zna tylko z opowieści pamiętne awantury. A było ich kilka... i nie mam takiej możliwości, żeby jeszcze kilku nie było... Warto szanować kartotekę bo to nie punkty na prawie jazdy. Dlatego puszczam bokiem wypierdziane pod adresem Nowej Huty obelgi z ust ekip, które zgubiły by się w biały dzień na terenie jej blokowisk. Bo co musielibyśmy zrobić? Podejść i dać w czapę. I niech powstrzymuje nas świadomość, że tak samo jak łatwo potrafią z siebie robić błazna przez chroniące ich ogrodzenia na stadionach tak samo przyszło by im łatwo robić z siebie błazna w prokuraturach.

Szacunek dla tych, którzy robią by mieć o czym opowiadać, nie dla tych którzy opowiadają... by mieć co robić.
> HUTNIK - KOLEJARZ STRÓŻE 0-2
Sobota 07-04-2007
"Familiada"

Z Kolejarzami jest trochę jak z kebabami. Poznański byłby chrupiący "z Banoli", ten ze Stróży to taki bardziej "pod Rico" o 2:15 w nocy, gdy babie przysnęło się opartej o wystygły rożen z ciągle świeżutkimi kurczakami...

Ale jak się gra w III lidze Małopolskiej, to czasem trzeba zjeść i pod Rico, żeby poczuć miejsce w szeregu. Smak w ustach pod Rico i po meczu podobny. Takie spotkania jak to sprowadzają na ziemię. Na murawie porażka z utytułowanym rywalem... A na trybunach trochę lepiej lecz wyłącznie dlatego, że w tym sezonie nie zawitała do nas familiada ze Stróży. Żal się robi patrząc na takie klimaty w kraju, w którym od kogo jak od kogo ale od kibica to jeszcze powinno się czegoś wymagać.
> KORONA II KIELCE - HUTNIK 1-1
Niedziela 15-04-2007
"Najdłuższa ławka w Polsce"

Od kiedy została odrzucona nasza prośba o rozegranie wyjazdowego spotkania z rezerwami Kolportera na jego głównym obiekcie, zainteresowanie wyjazdem spadało z dnia na dzień. Aż spadło w niedzielne popołudnie do liczby sześćdziesięciu głów. Całą drogę udaje nam się odbyć bez eskorty. Pod stadion wjeżdżamy również sami mijając spokojnie kolejne barykady ustawione przez policję i straż miejską. Hutnik musi mieć faktycznie poważanie w kraju jeżeli uznali, że stać nas by na ławce mieć do dyspozycji 50 zawodników na wyjeździe... Co najlepsze wysiadamy, nie wierząc w to sami, pod przy stadionowymi knajpkami i od razu wolno ruszamy w ich stronę. Po przejściu kilkunastu metrów i oddaleniu się od ostatniej barykady policyjnej oznajmiamy, wszem i wobec, kto jest gospodarzem dziś a kto został gościem. Niestety tylko policjanci poczuli się urażeni i pakują nas zamiast na ławce rezerwowych to na betonie w sektorze gości. Tyle wydarzeń. Dodać można, że nawet w tak upalny, słoneczny dzień - piździło w kieleckim a jedynym kielczaninem, który przedostał się do klatki gości był kurier z zamówioną przez nas na sektor pizzą.
> HUTNIK - MOTOR LUBLIN 1-3
Sobota 21-04-2007
"To samo co rok temu"

Piękna i słoneczna pogoda sprzyjała temu, aby na Suche Stawy przybyła dużo liczba kibiców na mecz z liderem tabeli - Motorem. Spotkanie zapowiadało się interesująco - na stadion zawitało 700 kibiców Biało-Błękitno-Niebieskich. Powiesiliśmy na płocie flagi: Fanatycy Hutnik 1950 Kraków, Hutnicze, Suche Stawy, Nowa Huta, Na Zawsze Hutnik oraz Skarpa. Od początku meczu dopingowaliśmy głośno, z krótkimi przerwami. W pierwszej połowie meczu zaprezentowaliśmy świece dymne oraz flagi na kijach. Oprawą na drugą połowę meczu, były błękitne pasy materiału (z boku), niebieskie sreberka, i białe folie. Nad tym znajdował się transparent "w pełnym blasku", natomiast na płocie "barwy królewskie". Całość uzupełniało kilka rac u góry sektora. Oprawa konkretna. Na drugą połowę meczu przybyli kibice Motoru wspierani przez kibiców Chełmianki Chełm (razem około 150 osób). Wywiesili po jednej fladze Motoru i Chełmianki. Podobno jeden autokar z kibicami nie dotarł ze względu na zły stan techniczny. Przez większą część spotkania dopingowali oni swoją drużynę. Po meczu piłkarze obu drużyn podziękowali swoim kibicom za doping. Przy wychodzeniu ze stadionu nie upilnowana grupka Hutniczego narybku próbowała naubliżać kibicom gości, nie rozumiejąc, że zupełnie im się to nie należy. Zostali szybko uciszeni i pouczeni, że z takich ekip jak Motor brać się powinno wyłącznie przykład.
> OKOCIMSKI BRZESKO - HUTNIK 2-0
Sobota 28-04-2007
"Dlaczego Hutnicze lepsze od Okocimia"

A choćby dlatego, że patrząc na kibiców obydwu drużyn taka konkluzja nasuwa się sama. Osobiście Okocimia nawet na pustyni nie wziąłbym do ust ale już przynajmniej wyjaśniło się dlaczego menele pod sklepem nazywają je "siurami". Bo jakie piwo - tacy kibice. I koło się zamyka.

Wjechaliśmy dobrze ponad setką w Brzesko jak w masełko. I to w dobrym stylu. Od trzech stron jednocześnie. Młodsi niech nie pytają rodziców co to znaczy... Na wszystko przyjdzie czas.

I choć tak naprawdę wjeżdżać nie było w co, to dawno tu nie byliśmy a różne rzeczy "na sieci" można było swego czasu przeczytać. Na przykład o tym jak to nami pomiatają. My lubimy prostować krzywioną kompleksami rzeczywistość.

I myślę, że wyprostowaliśmy ją bez zbędnej dyplomacji, bo z ust miejscowych nie usłyszeliśmy tym razem o Naszej bandzie ani jednego złego słowa. Po prostu nie było sensu. I każdy kto był na stadionie nie mógł czuć inaczej. Gospodarz ma to do siebie, że jak kogoś gości i go lubi, to obydwaj padają nad ranem pod stół. A jak gość jest nieproszony, to go goni za próg swej miedzy.

Tym razem to my ganialiśmy po jego miedzy i próbowaliśmy go wyciągnąć zza stołu. Nie wyszedł ani razu. Znał swoje miejsce, gdy gościem okazał się być, co prawda, nie lubiany ale za to szlachcic.

Do trzech razy sztuka i trzykrotnie byliśmy na murawie.

Sami się między nami bić nie będziemy.

Choć fakt jest faktem, że na początku spotkania dwóch od Nas by pokazać, przyglądającym się miejscowym, "o co chodzi" dało sobie solidnie po pyskach, by następnie ramię w ramię iść z chłopakami w akcję za akcją. W takich rzeczach bierze się udział z przyjemnością.

Brzesko jak na swoją liczbę czyli maksymalnie 100 (+ 4 jak się okazało - z zakazami stadionowymi - widoczni w lesie nad stadionem...) nieźle zaprezentowali się od strony "ultras" i sądzimy, że najlepiej zrobią jak na tę stronę kibicowania postawią myśląc o przyszłości. Tutaj są w stanie swobodnie rywalizować z ekipami pokroju Górnika Łęczna czy nawet Groclinu Grodzisk Wielkopolski.

Powodzenia.
> HUTNIK - HETMAN ZAMOŚĆ 2-2
Środa 02-05-2007
"Napęd 4x4"

Ogólnie rzecz biorąc, podczas naszych regularnych wizyt w Zamościu na meczach wyjazdowych HKS-u, nie działo się nic godnego uwagi. Zazwyczaj bywaliśmy tam wyłącznie w symbolicznych ilościach i z symbolicznymi zamiarami. Miejscowi, najwyraźniej podirytowani faktem naszych częstych odwiedzin podczas gdy im tak ciężko wybierało się zawsze na rewanż, postanowili podczas przedostatniej wizyty dobrać się nam do skóry.
Tak to bywa jak się mieszka daleko od wszystkiego... że się człowiek nudzi. A jak się nudzi... to potrafi nawet nie myśleć, żeby się tylko nie nudzić. Wyjechali poza miasto.
Ustawili się na wale kolejowym i jak nas zobaczyli w eskorcie policji to odważnie ruszyli. Gdy się nie zatrzymaliśmy, pomachali w akcie dezaprobaty rękami co mieliśmy odebrać jako nasze tchórzostwo i zapewne porażkę. Ale tak tego nie odebraliśmy bo mieszkamy gdzie indziej i nam się aż tak nie nudzi, żeby robić z siebie pajaca w towarzystwie mundurowych. Wiele ludzi do dziś jak widać nie rozumie, że chuliganka nie wymaga tylko użycia siły mięśni, ale również mózgu.

Na następne spotkanie wyjazdowe do Zamościa wybrało się czterech młodych kibiców z Nowej Huty. Szczerze, to nie mieliśmy od kiedy pamiętam tendencji do opuszczania ważnych wyjazdów. Ale wyjazdy do Zamościa przestały być ważne. Rzadko można ich zobaczyć na naszym podwórku, za to u siebie umieją "pójść na całość". Jak nie pokazówka w towarzystwie policji to obijają naszych czterech małolatów – choć tamci próbowali im tłumaczyć, że nie są żadnymi chuliganami. I co najważniejsze nie reprezentują żadnej ekipy z Nowej Huty, a chcieli być tego dnia ze swoim klubem. Bo nikt mi nie wmówi, że wybrali się właśnie w czterech te 300 kilometrów w jedną stronę by walczyć...

Zaproponowano im solówki. Co potwierdza, że w Zamościu jest już telewizja. A ulubionym programem są "Milionerzy" na TVN. Osobiście otrzymałem "telefon do przyjaciela" przed bitką:

Hetman: Witam Hetman z tej strony.
HKS: Witam
Hetman: Mamy 4 kibiców od was, przyjechali sami, będzie jeszcze ktoś?
HKS: Nie, nie będzie – wyjazdu do was nie organizowaliśmy.
Hetman: Nie pozostaje nam nic innego jak ich obić. Co ty na to?
HKS: To są jacyś przypadkowi kolesie. Ale mnie o nic nie pytaj. Czyńcie swoją powinność. Po efektach będziemy się liczyć.

I się policzyliśmy. Bo na dzisiejszy mecz rewanżowy zawitało 4 młodych kibiców z Zamościa. Pewnie, że bić się nie przyjechali. Świadczyć o tym na pewno będzie fakt, że w przeciwieństwie do Hutniczej czwórki w Zamościu – oni się nie ujawnili.

Z czym jak z czym, ale ze wzrokiem to u nas nie jest jeszcze najgorzej. Trzem udało się uciec do ochrony i na pewno czwarty do dziś im zazdrości. Zazdrości i ma za złe, że go na takie coś w ogóle namówili.

I zupełnie niesłusznie. Bo cała czwórka powinna mieć za złe swojej "chuligance" promowanie zachowań typowo małomiasteczkowym "U siebie jebie, a u wroga trwoga".
> HUTNIK - WISŁOKA DĘBICA 0-0
Niedziela 06-05-2007
"Koniec pewnej legendy"

Zaledwie cztery dni dzieliły Hutnik od kolejnych odwiedzin gości ze wschodu. Tym razem do Nowej Huty specjalnym pociągiem przyjeżdża Wisłoka Dębica. Trzysta biletów dla Dębicy na mecz w Krakowie – to musiało działać jak magnes. I zadziałało, w końcu nie każdy był w Krakowie, a Kraków to przecież Wawel, Rynek, Sukiennice i wiele innych atrakcji. My zapewniliśmy im jedną, której nigdzie indziej na świecie by nie przeżyli.

"Ultras Górnik" płótno z młyna, jedna z najlepszych flag na zabrzańskim stadionie blisko dziesięć lat temu zmieniła właściciela. To największa flaga zdobyta przez kibiców Hutnika do tej pory, zdobyta w sposób honorowy, choć nigdy nie ukrywaliśmy, że bardzo przypadkowy. Gdyby nie zbieg okoliczności i wielkie szczęście pewnie nigdy nie wpadłaby w nasze ręce.

Tego dnia zawisła na płocie "do góry nogami" i skończyła się raz na zawsze jej blisko trzydziestometrowa historia. Spłonęła szybko bo jak się okazało nie miała na kogo liczyć. Przy zupełnie biernej postawie kibiców przyjezdnych, którzy na każdym kroku obnoszą się ze zgodą z zabrzańskim Górnikiem, dokończyła żywota. Szeregów gości nie zmobilizowało nawet wsparcie na ten mecz jakie otrzymali z Zabrza w postaci dwudziestoosobowej ekipy bojówkarzy "Torcidy". Bo i jak ci mogą mobilizować gdy przyjeżdżają w środku pierwszej połowy a później afiszują się przechadzką od policji do policji wzdłuż solidnego ogrodzenia poza stadionem. Podbiegamy, ale Górnik woła, że jest przypałowo dużo prewencji. Muszą nam więc wybaczyć, że poleciał od nas chłopak z deską. Gdy się atakuje w 100 osób ciężko zapanować nad wszystkimi, którzy nie chcą słyszeć z ust wroga tego najczarniejszego scenariusza... Do starcia nie dochodzi. Rozumiemy ich sytuację.

Mieliśmy szczęście i zaszczyt gościć tego dnia kilkunastu znajomych z GKS-u Jastrzębie i wraz z nimi postanowiliśmy dać jeszcze jedną szansę chuligance przyjezdnych. Jak wspomniałem, na palącą się na początku drugiej połowy flagę, reagują jedynie ogólno sektorowym westchnieniem. A jak tylu chłopa westchnie na raz to wiadomo, że śmierdzi. My robimy przeciąg na murawie i wybiegamy ponad setką. Kilkunastu od nas zdążyło przebiec całą murawę i dobiec pod sektor przyjezdnych. Przypomnę, że zasiadało w nim ponad 300 gości oficjalnie odgrażających się Hutnikowi przy każdej nadarzającej się okazji. I co. I nic. Jak się okazało, nie było sensu nawet tam biec. Gości pościągali flagi, sędzia przerwał spotkanie, piłkarze uciekli z murawy. Była szansa na drugi Grunwald.

I był ale w wydaniu drugim, poprawionym.

Reżyser wstrzymał z sobie tylko wiadomych przyczyn ofensywę przyjezdnych, którzy z otwartymi gębami śledzili tok wydarzeń na murawie nie próbując się na nią nawet dostać...

Za to wpuścił nagle i ze wszystkich stron prewencyjnie "statystów z polewaczką", a ci rozpędzili całe to zamieszanie na planie.

Jest propozycja, żeby na raz następny Dębica kazała doczepić sobie do "specjala" wagon z popcornem. Będzie co chrupać na meczu śledząc zmagania kopaczy. My już z siebie idiotów robić nie będziemy. Kosztowało to nas trochę: zatrzymania, wyroki i zakazy stadionowe.

Zbyt wiele, żebyście mogli sobie później w szkole o tym dwa tygodnie opowiadać podnieceni na przerwach.




Dodane przez huteusz dnia 29 sierpień 2012 21:12:20 0 Komentarzy ˇ 3532 Czytań

Komentarze


Brak komentarzy.
Dodaj komentarz


Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Designed by Szymon Dziukiewicz. Powered by PHP-Fusion Strona Glowna | Forum | Galeria | Hutnik TV | Klub | Stadion | Kibice