Dzisiaj jest: 23 Sierpień 20173,066,782 Unikalnych wizyt









Archiwum www.hutnik.krakow.pl:





Zapamietac?

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Fan Zine "Tylko Hutnik - sezon 04/05"


> HETMAN ZAMOŚĆ - HUTNIK 1:5
Sobota 14-08-2004
Mimo problemów z uzbieraniem pieniędzy i znalezieniem zastępczego kierowcy w 36 osób ruszamy mocno spóźnieni na Zamość. W okolicach Tarnobrzega kierowca (w czasie jazdy) postanowił pogrzebać cos w górnej półce, jednak siadając z powrotem za kierownicą zawadził o nią nogą i stracił panowanie nad pojazdem. Wjeżdżamy przez trawę na przeciwległy pas ruchu, mało brakowało a byłoby czołowe zderzenie. Sekundę później minimalnie przejeżdżamy obok drzew na drugim poboczu. W czasie tych manewrów pękła opona (pierwszy raz widziałem by bieżnik opony przerzuciło na lewą stronę ! ) podjeżdżają pały i eskortują już nas pod Zamość, 40 km przed Zamościem oznajmiają nam że... kibice Hutnika maja zakaz wyjazdów, oraz ze zarząd Hetmana nie zezwolił na wpuszczenie nas na stadion (sprawę będziemy wyjaśniać w klubie), bezskutecznie próbujemy skontaktować się z zarządem Hetmana jak i z naszym trenerem by wyjaśnić sytuacje , jednak widząc ze już i tak nie zdążymy nawet na 2 połowę po małych przepychankach z pałami, odjeżdżamy oznajmiając co sadzimy o Zamojskiej policji. Eskortę mamy aż do Nowej Huty.
> POGOŃ LEŻAJSK - HUTNIK 1:2
Niedziela 22-08-2004
Do Leżajska po efektownej wygranej naszych kopaczy w Zamosciu 5-1 wybieramy się w 83 osoby. Na stadionie wywieszamy 3 flagi Hutnik (czarna), Stalove, oraz Młodości. Zorganizowanych kibiców Pogoni nie stwierdzono (zero młynka zero barw), jedynie paru cwaniaczków stojących przy policji wykrzykujących "Orzeł Przeworsk". Przez większość spotkania prowadzimy dobry doping. W drodze powrotnej lekkie przepychanki z psami, które eskortują nas aż do NH bez postoju.
> HUTNIK - WIERNA MAŁOGOSZCZ 0:0
Niedziela 29-08-2004
Piękne niedzielne popołudnie, ostatni weekend wakacji. Hutnik rozgrywał pierwszy mecz w tym sezonie przed własną publicznością.
Pierwsze niemiłe doznanie to dziwny przepis zabraniający wnosić PLASTIKOWYCH butelek na teren stadionu. Kto to wymyślił ? Na osłodę - widok nowych krzesełek! Wielki napis HUTNIK robi wrażenie. Stadion nam powoli młodnieje... Przyszło nas sporo - "na oko" 1500 luda. Dopingujemy poprawnie przez cały mecz, w głównym młynie staje około setki kibiców. Tworzą się także 2 mniejsze młyny - jeden to kibice przy flagach "Stalove" i (debiutującej) "Najwierniejsi kibice najwierniejszym piłkarzom", a drugi - mocno alkoholowy w okolicy sektora G. Na stadionie sporo innych flag + flagi na kijach.

Nasi piłkarze walczyli jak zwykle walecznie, po meczu widać było jak wiele sił i potu zostawili na murawie, mimo zmęczenia i załamania podbiegaja podziękować za doping. Zabrakło szczęścia... i uczciwego sędziego. Kopacze z Małogoszczy w 2 połowie grają bardzo nie fair. Oczywiście kibiców przyjezdnych nie zobaczyliśmy.
W drodze powrotnej w tramwaju podobno pojawia sie nieliczna grupa uzbrojonych kibiców innej drużyny. Niczego nie kroją, nikogo nie biją...
> KMITA ZABIERZÓW - HUTNIK 1:0
Sobota 04-09-2004
Dla niektórych z nas podróż do Zabierzowa była nie tylko trzecioligowym wyjazdem, ale także próbą rozrachunku z przeszłością. To właśnie w tym miasteczku kilka lat temu urządzono nam solidny maraton.

Na zbiórce ani przez chwilę nie wątpilimy że tym razem będzie nas w Zabierzowie dużo. Odjazd nieco się przeciąga, ale nikt nie robi z tego powodu scen. Koniec końców pakujemy się w około 550 osób do środków transportu. Jedziemy przez cały Kraków ze śpiewem na ustach.
Pod stadion Kmity docieramy odpowiednio wcześnie, część młodzieży z miejsca zaczyna dym z ochroną - wyłamują bramkę i wpadają w około 30 osób na murawę, gdzie toczą przez około pół minuty wyrównany pojedynek z profesjonalną ochroną, która po tym zajściu będzie musiała dokupić nieco ekwipunku. Również w czasie meczu nowohuccy chuligani kilkakrotnie próbują rozkręcić dym, ale do niczego poważnego nie dochodzi.

Klatka dla gości na Zabierzowskim stadionie przypomina górkę, z której dzieci zjeżdżają zimą na sankach. Miejsce, z którego przyszło nam oglądać mecz to stromy wał ziemny poronięty trawą. Nie wyobrażamy sobie co by się tam działo gdyby zaczął padać deszcz.
W trakcie meczu prowadzimy godziwy doping, jednak zważywszy na naszą frekwencję powinien on być dużo lepszy. Nasi piłkarze przeżywają kryzys formy - po niedawnym podarowaniu Wiernej dwóch punktów tym razem nie oddają ani jednego strzału, który zmusiłby miejscowych bramkarzy do wysiłku. Przez ponad pół meczu gramy w przewadze jednego zawodnika, jednak nie potrafimy strzelić bramki. Na oddzielne słowa komentarza zasługuje postawa arbitrów. Zarówno liniowi jak i sędzia główny solidnie pracowali na angaż w kolejnej części "Piłkarskiego Pokera". Wielokrotnie mylili się na korzyć gospodarzy a mistrzostwem drukarstwa była sytuacja pod koniec meczu, kiedy sędzia gwizdnął wolnego "na krzyk" w odległości ok. 20 metrów od naszej bramki i pozwolił na błyskawiczne jego wykonanie BEZ ZATRZYMANIA PIŁKI. Brawo panie sędzio!
Kiepska końcówka spotkania skłoniła sporą liczbę wyjazdowiczów do opuszczenia trybun, czym zaprzeczyli szczerości swoich wcześniejszych słów "czy wygrywasz czy nie...". Mimo kiepskiej gry i porażki po meczu dziękujemy naszym piłkarzom a oni dziękują nam za doping. Wracamy do Huty rozśpiewanym konwojem. Na Placu Centralnym organizujemy spory i głośny pochód. Następnie rozpraszamy się i penetrujemy nowohuckie osiedla...

Tym wyjazdem ustanowiliśmy kolejny rekord wyjazdowy Hutnika. W Zabierzowie zameldowało się sześciuset kibiców Hutnika.
Stowarzyszenie Suche Stawy serdecznie dziękuje tym, którzy wsparli nas finansowo.
> HUTNIK - POLONIA PRZEMYŚL 3:0
Środa 08-09-2004
Bardziej niefortunnego terminu na rozegranie zaległego meczu z Polonią nie dało się wymyślić. Spotkanie rozpoczęło się w środę o godzinie 15.00, kiedy większość kibiców jeszcze jest w pracy. To pewnie dlatego na Suche Stawy zawitali tylko nieliczni. A może było to spowodowane słabszą postawą naszych pupili w ostatnich meczach?

Hutnik w pierwszej połowie strzela Przemyślanom 3 bramki i jest "po meczu". W drugiej połowie dochodzi do nieprzyjemnego wydarzenia - głowami zderzają się Goran z Robertem Stanulą. Ten pierwszy legł nieprzytomny na murawie i zaczął się dusić. Obu zabrała karetka. Od tej pory bardziej zastanawialiśmy sie co z nimi niż oglądaliśmy grę pozostałych piłkarzy. Staraliśmy się wspierać Waldka Sotnickiego, który przeżywa ciężkie chwile w wyniku niefortunnej interwencji w Zabierzowie.
Na tym meczu nie tworzymy młynu, jedynie pod koniec dziękujemy piłkarzom za grę. Najbardziej z dopingu cieszyś sie Soto. Kibice gości oczywiście pozostali w domu.
> HUTNIK - HEKO CZERMNO 4:0
Niedziela 10-09-2004
Cudna pogoda i wszechobecny kac na trybunach... Na stadion przyszło około tysiąca osób, ale w niektórych odezwał się syndrom "staruszka" i zasiedli na nowych krzesełkach, lub na prośbę dołączenia do młyna odpowiadali że "za młodo tam". Kolejny raz uzmysławiam wszystkim starszym - jak nie staniecie w nim to będzie taki właśnie - młodzieżowy. Wielki szacunek dla młodzianów którzy uczą się prowadzić dopingu... jednak wciąż - długa droga przed Wami.

Nasze Orły wygrywają w cuglach. Wywieszamy sporo flag oraz transparent "Goran trzymaj się". Doping ambitny, ale liczebność młyna nie pozwoliła na wiele. Po meczu piłkarze długo dziękują i przybijają piątki. Szczególnie wspieramy Waldka Sotnickiego. Podobno z Czermna przyjechała jakaś wycieczka, jednak nie objawili się na stadionie..
>LEWART LUBARTÓW - HUTNIK 1:1
Niedziela 17-09-2004
Do Lubartowa wybrały się 23 osoby w tym 2 dziewczyny. W drodze na mecz utarczki z policją, która wystawia 3 mandaty i konfiskuje jeden paszport. Mimo kłopotów jedziemy dalej w komplecie. Na stadion docieramy w trakcie pierwszej połowy, wywieszamy maleńką barwówkę i rozpoczynamy doping. Jeden z nas wychodzi na sektory miejscowych, ale wraca po paru minutach bez zdobyczy. W czasie meczu obrywa lekko 3 miejscowych kibiców od dwóch chłopakow od nas. Doping, jak na naszą liczbę całkiem godziwy. Niestety tracimy bramke w ostatniej minucie i musimy zadowolić się remisem. Po meczu piłkarze dziekują nam za doping. Policja za bardzo się wczuwa w swoją rolę i szczuje nas psami. Śpiewamy trochę niecenzuralnych piosenek pod ich adresem i po lekkich przepychankach odjeżdżamy. Podróż w obie strony obficie skropiona alkoholem.
> HUTNIK - STAL STALOWA WOLA 0:0
Niedziela 26.09.2004
Stalówki 2 autokary + bus, na oko około 90 osób. Spóźniają się kilka minut na mecz i wchodzą na stadion przez dłuższa część pierwszej polowy. Nas w młynie około 250 osób i pierwsza prezentacja ultras w tym sezonie. Proponujemy im ustawkę na murawie na co nie przystają tłumacząc to niemożliwością sforsowania płotu dzielącego trybunę od murawy. Gdy stalówka widzi jedyną możliwość starcia na trybunach stadionu, przystajemy na ich propozycje i w przerwie meczu atakujemy ich sektor. Dobiegamy do ich klatki i wyzywamy ich na walkę lecz nie udaje się im przeskoczyć płotu, który nas dzieli i nie dochodzi do bezpośredniego starcia. Jak zwykle wpadają psy. Później jeszcze próbujemy zaatakować ich przez murawę, ale odpuszczamy akcję nie widząc możliwości starcia. Po meczu dochodzi do zamieszek z policją, które przenoszą się poza stadion.

Nasze Orły remisują bezbramkowo - co oznacza utratę kolejnych punktów na swoim stadionie. Po meczu karygodne zachowanie alkoholowej grupki naszych kibiców, który bluzgają na naszych piłkarzy.
> STAL RZESZÓW - HUTNIK 1:0
Sobota 02-10-2004
Awaria jednego ze środków transportu uniemożliwiła nam dotarcie do Rzeszowa w solidnej liczbie. Policyjni wąchacze przewąchali jedną ekipę i zabrali 17 naszych kolegów na dołek, poza tym w Hucie musiało zastać około 60-70 osób dla których zabrakło transportu. Wielki szacunek dla tych, którzy oddali swe miejsca innym. Ostatecznie jest nas na Stali ponad 170 osób.
Na mecz dojeżdżamy spóźnieni o dobre pół godziny - dzięki uprzejmości policji, która zamiast nas eskortować blokowała przejazd i narzucała przez kilkadziesiąt kilometrów tempo 40 km/h. W drodze i przed wpuszczeniem na trybuny zostajemy dokładnie przeszukiwani, szczególnie agresywnie zachowują się dziewczęta z antyterrorki. Mamy poważne powody aby przypuszczać że znowu dodawały sobie odwagi fetą. Niech całości obrazu dopełni fakt że podczas przeszukania autokaru zniknęły trzy repliki koszulek piłkarskich, jeden kibic został okradziony z poważnej kwoty pieniędzy a jeden z szalika. A to co działo się po meczu to już prawdziwe kurestwo. Ale po kolei...
Co do samego meczu to znowu mimo ambitnej walki nasi piłkarze tracą gola w 80 minucie i nie udaje im się wywieźć punktów z Rzeszowa. Staramy się ich wspomóc solidnym dopingiem przez niemal cały czas. GlobeTrotters`02 przygotowali niezłą oprawę na ten, rozgrywany przy jupiterach mecz. Niestety ochrona zabiera piłkarzom flagi na drzewcach a nam kradnie sporo wulkanów. Koniec końców podczas meczu prezentujemy 350 baloników w barwach, 50 wulkanów, sporą ilość serpentyn i konfetti.
Mimo porażki po meczu bardzo gorąco dziękujemy piłkarzom za ich wysiłek, oni podchodzą do nas i długo z nami stoją. Widzimy jak bardzo potrzebują wsparcia w trudnych momentach. Decydujemy się pozostać na trybunach dopóki nie zostaną zwrócone pieniądze i przedmioty skradzione przez policję. Prosimy o rozmowę z dowodzącym akcją, co oczywiście kończy się pałowaniem. Białe kaski wraz z ochroną pałują wielokrotnie kibiców wsiadających do autokarów, nie oszczędzając dziewczyn i małolatów. Ale to już chyba tradycja. Nasza próba odwetu kończy się zagazaowaniem dwóch zamkniętych atobusów - co uniemożliwia nam odjazd. Ludzie słabną i wymiotują, kierowcy łzawią. Dopiero wtedy udaje nam się doprosić o rozmowę z dowodzącym, który okazuje się mało inteligentnym krzykaczem - nie przyjmuje zgłoszenia o kradzieży, strzela focha i ucieka.
Do Krakowa turlamy się w obstawie przez 4 godziny, podróż mija bez większych emocji.
> HUTNIK - WISŁA II 0:1
Sobota 09-10-2004
W Nowej Hucie melduje się ok. 300 wiślaków, w dużej części młodzieżowej ekipy. U nas rozczarowanie - w młynie niestety tylko około 300 osób, w szczytowym momencie niemal 400. Wielu kibiców siedziało na krzesełkach, zamiast stać w młynie i wspomagać piłkarzy dopingiem. Ze strony Wisły brak dopingu spowodowany żałobą po stracie kibica (solidaryzujemy się z nimi okrzykiem - "Smierć kibica - jak śmierć brata"). Poza tym goście nie wywieszają flag, nie robią żadnej oprawy, palą parę naszych szalików i podobno dwie bluzy. My palimi jedynie kilka wiślackich szali.

Prezentujemy 80 wulkanów, Przygotowaliśmy trzy choreografie, niestety niezbyt nam wyszły. Oprócz tego przygotowaliśmy transparenty, flagi na kijach które wnieśli piłkarze.

Doping średni, obyło się bez bluzg. Po meczu idiotyczne zachowanie części naszych najmłodszych kolegów, którzy markują atak na gości i na policję. Ogólnie derby mało ciekawe
> POGOŃ STASZÓW - HUTNIK 0:0 Niedziela 17-10-2004
Do Staszowa w 20 minucie meczu dociera 75 kibiców Hutnika. Przez całe spotkanie prowadzimy gorący doping, Hutnik remisuje 0:0, piłkarze tradycyjnie dziękują nam za wsparcie. Sadyści w mundurach organizują nam ścieżkę zdrowia po czym ruszamy w drogę powrotną. Wyjazd bez historii.
> HUTNIK - MOTOR LUBLIN 2:1
Sobota 06-11-2004
Po 7 kiepskich meczach doszliśmy do wniosku, że trzeba pokazać piłkarzom że oczekujemy od nich większej ambicji. Zbieramy się na sektorze w około 150 osób, po 5 minutach śpiewamy "My Hutnika wierni fani, fanatycznie przywiązani, mamy tylko jeden cel..." nie kończymy, rozchodzimy się po stadionie i nie prowadzimy dopingu do końca meczu. Na płocie zamiast flag wieszamy transparenty wzywające piłkarzy do wiekszego zaangażowania w grę.
Z Lublina przyjechało 68 kibiców, okresowo pokazali solidny doping, mimo przegranego przez ich pupili meczu podziękowali zawodnikom za grę. Mecz bez bluzg.
Nasza drużyna w końcu zdobywa 3 punkty, jednak dużo w tym szcześcia. Mamy nadzieję że chłopaki w końcu się przebudzą, ale czy nie za późno?
> IV turniej kibiców im. Ś.p. Fabsa (Wodzisław Śląski)
Sobota 26.02.2005
Już od 3 lat jesteśmy stałym gościem turnieju kibiców organizowanego przez Odrę Wodzisław i nie inaczej stało się w tym roku. Do Wodzisławia jedziemy w 19 osób wystawiając jeden skład piłkarski na turniej. Już przed nastaniem świtu syczały otwierane puszki i butelki nie zważając na to, czy ich właścicielem był zawodnik turnieju, czy widz. Spod stadionu Odry ruszamy w kolumnie pojazdów wraz z resztą ekip na cmentarz, gdzie oddajemy pamięć zamordowanemu kibicowi Odry Wodzisław zapalając znicze. Z cmentarza udajemy się do hali gdzie rozgrywane są mecze turnieju. Na turniej stawiły się oprócz ekipy gospodarzy i ich fan klubów także: Górnik Wałbrzych, Naprzód Jędrzejów, Stal Rzeszów, Raków Częstochowa, RKS Radomsko, Unia Nowa Sarzyna i Stal Gorzyce. Z turnieju odpadamy w fazie wstępnej co nie było zaskoczeniem biorąc pod uwagę trzeźwość i kondycję naszych zawodników. Wieszamy flagę: Nowohuccy Wojownicy i wizytówkę B'98. Za skrzynkę piwa wypożyczamy do drużyny Odry Wodzisław naszego drugiego bramkarza i on podobnie jak w zeszłym roku my - zajmuje z tą drużyną 3 miejsce - więc na podium mamy hutniczy akcent. Po turnieju jedziemy do wynajętej knajpy na imprezę, gdzie można było wybierać z pełnego wachlarza używek, co usprawiedliwia dalszy przebieg wydarzeń. Nasza grupa po pewnym czasie podzieliła się mniej więcej na połowę i jej pierwszą cześć ulokowana w loży posypała się jak klocki domino, a druga nawiązywała kontakt z rzeczywistością do końca naszej wizyty. Ostatecznie po północy postanowiliśmy zebrać się w stronę naszej dzielnicy, choć impreza trwała nieprzerwanie dalej. Po przejechaniu pewnego odcinka trasy musieliśmy wrócić do Wodzisławia, gdyż zostawiliśmy tam, jak się okazało, jednego chłopaka od nas. W komplecie wracamy do Nowej Huty. Na turnieju zagadała do nas Stal Gorzyce i ustaliliśmy, że nie będziemy sobie podczas naszych kontaktów wchodzili w drogę.
Pozdrawiamy organizatorów turnieju i gratulujemy, że z roku na rok jego poziom i przygotowanie jest coraz lepsze.
>HUTNIK - POGON LEŻAJSK 0-0
Wielka Sobota 26-03-2005
Po przełożeniu pierwszych dwóch kolejek spotkań na szczeblu trzecioligowym, doszło na Suchych Stawach do inauguracji rundy wiosennej sezonu 2004/2005 z klubem z Leżajska.
Nie spodziewaliśmy się żadnych atrakcji związanych z ewentualną wizytą kibiców gości bo po prostu byliśmy święcie przekonani, że nie odwiedzą Nowej Huty... a jednak. Na kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem pojawia się "z nikąd" na torowisku tramwajowym pod stadionem kilkunastoosobowa grupka. Prawdopodobnie wysadził ją tam bus jadący od strony Tarnowa. Przyjezdni próbują przegonić grupkę naszych kibiców, która w tym samym czasie przechodziła spod jednych kas pod kasy przy bramie głównej. Na widok biegnących kibiców Pogoni nasi się zrywają - wśród nich podobno także nowonabyty przez nasz klub piłkarz ze Stanów Zjednoczonych. Widząc to ruszamy spod naszych kas z przekonaniem, że to Cracovia sieje zamieszanie pod stadionem. Ekipka z Leżajska zatrzymuje się na chodniku i ustawia w grupie by podjąć walkę. Starcie trwa kilkanaście sekund i od razu wkracza policja, która biegła za plecami przyjezdnych od momentu gdy my na nich ruszamy. Starcie lekkie (od nas 1 osoba użyła paska ale Leżajsk nie jest jeszcze w układzie o nie używaniu sprzętu więc nie łamiemy postanowień paktu poznańskiego) przynajmniej kilku przyjezdnych ląduje na ziemi. Momentalnie jesteśmy rozdzieleni przez kordon prewencji. Leżajsk jest zawijany przez policję, my cofamy się kilkana cie metrów i próbujemy uderzyć na prewencję. Lecą kamienie i inne przedmioty, w tym samym czasie ekipa od nas na stadionie wyłamuje bramę wewnątrz obiektu i robi podjazd pod ochronę. Wycofujemy się jednak po 2-3 minutach i atakujący policję poza stadionem wbijają się na stadion w około 100 osób z bramą wejściową. Kibice Pogoni są zatrzymani przez policję co sprawdzamy w trakcie i po meczu. Miło że nas odwiedzili, cenimy tę wizytę i postawę przy starciu. Chcieliśmy się z nimi skontaktować ale późnym wieczorem dowiadujemy się, że zostają zatrzymani na 48 godzin... piękne święta Wielkanocne w Nowej Hucie.

----------------- opis ultras -------------------------------------------------

Na ten mecz szykowaliśmy oprawę mając na uwadze między innymi to, iż odwiedzić nas ma Jerzy Ridan, twórca i reżyser Nowohuckiej Kroniki Filmowej, który chce zrobić materiał z początku sezonu. Istniała jednak obawa że ilościowy młyn będzie niewystarczający.
Nic z tych rzeczy - w sektorze stawiło się przeszło 200 kibiców Hutnika, wielu wyposażonych w nowe szaliki i koszulki zakupione w trakcie zimy. Dzięki temu mogliśmy zaprezentować całość przygotowanej oprawy tzn. choreografię złożoną z balonów, pasu materiału, flag, transparentów i wulkanów, a w drugiej połowie (w której młyn stopniał, nie wiedzieć czemu, do około 130 osób) "chaos" złożony z flag, szalików i wulkanów. Niestety doping na meczu był fatalny, nie wiele różnił się od postawy piłkarzy na boisku
Na meczu tym powrócił do Hutnika Michał Stolarz, którego postanowiliśmy przywitać sporym i estetycznie wykonanym transparentem "Michał Stolarz-witamy w domu!!!" Fakt ten podkreśliły w relacjach wszystkie krakowskie dzienniki, cytując wypowiedź samego piłkarza, któremu było bardzo miło gdy ów transparent zobaczył. Jeśli chodzi o działalność GT to na tym meczu prowadziliśmy sprzedaż vlepek, pocztówek i kalendarzyków które spotkały się ze sporym zainteresowaniem.
> Msza pojednania (Kraków)
Sobota 04-04-2004
4 kwietnia doszło do nadzwyczajnego wydarzenia w światku krakowskich kibiców. Wobec śmierci papieża Jana Pawła II, który kilkakrotnie podczas swojego pontyfikatu podkreślał, że był kibicem Cracovii, doszło do zawieszenia "broni" między kibicami trzech zwaśnionych krakowskich klubów. Kibice przyszli wspólnie na mszę zorganizowaną wieczorem na stadionie Cracovii przy ul. Kałuży. Przy sztucznym oświetleniu hołd Karolowi Wojtyle oddało ponad 15 tysięcy kibiców i wiernych z czego ponad półtysięczną grupę stanowiliśmy my - kibice nowohuckiej drużyny. Po mszy udaliśmy się w ponad godzinny marsz spod stadionu, na którym odbywała się msza aż do Placu Centralnego w Nowej Hucie. Nigdy o Tobie nie zapomnimy "Janie Pawle Wielki"
> HUTNIK KRAKÓW - KMITA ZABIERZÓW 1:0
Sobota 09-04-2005
Kibiców gości nikt się nie spodziewał, za to spodziewaliśmy się mających się licznie pojawić na tym meczu kibiców Wisły i Cracovii, a wszystko dlatego, że przed meczem odbyła się msza święta na stadionie Hutnika na która działacze klubowi zaprosili, bez naszej wiedzy, wszystkich krakowskich kibiców. Zaprosili ich na msze - ale również na mecz - specjalnie z tej okazji fundując darmowy wstęp. Podzieliliśmy więc stadion na ten "wyjątkowy" mecz na 2 części. Jedną zajeliśmy my a drugą przeznaczyliśmy dla kibiców TS i KSC. Na naszym stadionie pojawiło się ok. 2 tysiące widzów z czego 100 to kibice Pasów i Białej Gwiazdy, obyło się bez żadnych incydentów.
>HEKO CZERMNO - HUTNIK KRAKÓW 2:1
Niedziela 17-04-2005
Na ten wyjątkowo mało atrakcyjny wypad jedziemy w 46 osób. Poza tym, że po 20 km rozpadł się nasz środek lokomocji i odpowiedzialny za jego prowadzenie popisał się niebywałym zmysłem organizacyjnym podstawiając w poł godziny następny, nic się ciekawego nie wydarzyło. Heko bez kibiców. Pod stadionem ekipa z samochodu na kieleckich blachach "z bananami na ryjach" puszcza nam oko i tyle o nich. Wszytskim udającym się w okolice Czermna gorąco namawiamy do zaopatrzenia się w zestawy GPS, bo są tam miejsca, o których nikt jeszcze nie wie...
>POLONIA PRZEMYŚL - HUTNIK KRAKÓW 0:2
Środa 20-04-2005
Na ten wyjazd nie organizowaliśmy żadnego transportu, co więcej było niemal pewne, że zaliczymy pierwsze w tym sezonie zero wyjazdowe! Na szczęście, parę osób w ostatniej chwili zebrało się i pojechaliśmy. Jak się później okazało, jadą 2 grupy kibiców Hutnika, które o sobie nie wiedziały! W pierwszej, były 4 osoby, w drugiej 3 - tak więc w sumie było nas 7. Droga do Przemyśla spokojna, na pierwszej stacji w owym mieście obczaja nas 3 typów (potem okazało się - kibiców Czuwaju). W czwórkę wysiadamy na Głównym (ciągle nie widzieliśmy o obecności 3 pozostałych kibiców HKS-u) i pieszo, bez obstawy ruszamy na stadion. Zajmuje nam to około 15 minut. Wchodzimy na obiekt i pierwsze kroki kierujemy pod budynek klubowy, ponieważ chcieliśmy załatwić sobie powrót z piłkarzami - jeden z nas nie miał dokumentów, a z kasą było krucho. Okazało się jednak, że nie wiadomo czy zabierzemy się spowrotem z piłkarzami, więc widmo jazdy na gapę było coraz bliższe. Idąc do klatki dla przyjezdnych spotykamy pozostałą trójkę, są co najmniej tak samo zaskoczeni jak my. Wchodzimy już razem do sektora dla przyjezdnych.
Po chwili podbija do nas 2 kibiców Czuwaju (m.in. oni nas obczajali na dworcu) z propozycją "pójścia na piwo". Jednak nie byliśmy żadną reprezentatywną ekipą Hutnika (o czym powiedzieliśmy Czuwajowi), tak więc owo "spotkanie" nie mogło być możliwe. Jednak Czuwaj nie dawał za wygraną i tym razem zaprosili nas na pogawędkę na kibicowskie tematy, ale po meczu. Wzięliśmy od nich numer i mieliśmy im dać znać jak policja nas zostawi na dworcu. Po paru minutach podbija do nas ochroniarz i mówi, że jak nie będziemy prowokować to nic się nie stanie. Zaraz po nim podszedł do nas policjant i stwierdził, że po meczu nas eskortują na dworzec, co nam nie za bardzo pasowało, bo chcieliśmy wrócić pieszo. Po chwili na stadion wchodzi zorganizowana, około 100 osobowa grupa kibiców Polonii z paroma flagami na kijach. Na meczu spokój, Polonia dopinguje swój zespół, a także bluzga na nas i lokalnego rywala. Wokół naszej klatki zebrało się kilka elementów miejscowego folkloru, ale dla ich dobra przemilczmy ten temat. W trakcie meczu podchodzi do nas paru kibiców Polonii i dyskutują z jednym z nas. Podczas meczu parę razy krzyknęliśmy co nieco, a także zaśpiewaliśmy "my jesteśmy was nie było" oraz "my jesteśmy was nie będzie", co rozjuszyło miejscowych, ale poza agresją werbalną nie zdziałali nic. Nasi wygrywają 2-0, za co wielkie Bóg zapłać, klaszczą nam w podzięce za przybycie, a nas ochrona odprowadza pod wejście, gdzie niestety przejmuje nas psiarnia. Pomimo próśb, gróźb i innych metod perswazji, pakują nas do kabaryn. A szkoda, bo kibice Polonii mieli na nas chrapkę i mogło być ciekawie. Pałkarze wiozą nas na dworzec, jednak po kilku telefonach, okazuje się, że wracamy z piłkarzami. Warto dodać, że na dworcu stało kilkunastu z "Lonii", którzy się bardzo napinali w naszą stronę - jednak byli nędzną ekipą. Po chwili znów jesteśmy na obiekcie Polonii i wsiadamy do autobusu piłkarzy (za co bardzo dziękujemy sztabowi trenerskiemu jak i samym futbolistom), co uratowało kilku z nas tyłki przed dostaniem kredytów w pociągu. Powrót spokojny, jeszcze tylko kontaktujemy się z Czuwajem, że nici z naszego spotkania, z wiadomych powodów.

Podsumowując. Nie było nic organizowane, jednak na szczęscie nie zaliczyliśmy zera, przemarzliśmy okrutnie, wydaliśmy majątek, jednak było warto, o czym świadczyły uśmiechnięte twarze po powrocie do NH.

Kto nie był - niech żałuje!
>HUTNIK KRAKÓW - LEWART LUBARTÓW
Sobota 23-04-2005
Spoglądając w kibicowskie kalendarium rozgrywek i odnajdując poszukiwaną godzinę i dzień rozgrywanego spotkania rośnie adrenalina sama z siebie. Jej poziom wzrasta jeszcze bardziej lub zaczyna spadać gdy doczytamy z kim przyjdzie zaszczyt dzielić murawę i trybuny. Tego dnia obeszło się bez zaszczytów...
>WIERNA MAŁOGOSZCZ - HUTNIK KRAKÓW
Środaa 27-04-2005
... i znów potentat. Zastanawialiśmy się dlaczego Heko Czermno i Wierna Małogoszcz nie zrobią fuzji. Traktorem objedzie tu i tu, frekwencja wzrośnie a i inwentarz się wymieni. Byłoby przynajmniej jednego tytana w lidze mniej. Od nas 21 głów. Oczywiście było takie zainteresowanie meczem, że dla przyjezdnych brakło "ulgowych" a z "całych" z pełną premedytacją nie odtargiwano kuponów bo w przerwie meczu było losowanie nagród a wygrać musiał "swój". Zresztą co byśmy robili z kozą...
> Pogrzeb śp. Belmonda
Sobota 30-04-2005
Dnia 26 kwietnia 2005 roku zginął śmiercią tragiczną nasz przyjaciel, jeden z najwierniejszych kibiców jakich niewielu ma i będzie miał nasz klub - śp Belmond. Był z Hutnikiem nieprzerwanie od wielu lat - był na dobre i na złe. Życie przygniotło go swoim ciężarem jaki serwowało mu od najmłodszych lat. Odszedł mając 33 lata. Zginął choć w sercach wielu z nas zostanie na zawsze. Bez niego Hutnik nie byłby dziś tym samym Hutnikiem, i nigdy już nie będzie.
Przed wyjazdem na mecz do Stalowej Woli udaliśmy się na pogrzeb. Belmond w ostatnią podróż tak jak w wiele poprzednich wyruszył z nami - zabierając z sobą Hutniczą flagę. Wszyscy mamy nadzieję, że rozwiesił ją pod sklepieniem nieboskłonu.
> STAL STALOWA WOLA - HUTNIK KRAKÓW
Sobota 30-04-2005
Przy okazji spotkań obydwu drużyn notuje się wspomniany w opisie meczu Hutnik - Lewart wzrost ciśnienia. Jedziemy w 110 osób. Przed wyjazdem udajemy się na pogrzeb naszego kolegi i jednego z najwierniejszych kibiców na Suchych Stawach - śp Belmonda.

Prosto z pogrzebu jedziemy do Stalowej Woli. Przed miastem przejmuje nas duża ilość policji, która skutecznie rozdziela naszą grupę. Połowa z nas dociera pod stadion już w 1 połowie. Druga połowa jest przetrzymywana, spisywana, przeszukiwana, prowokowana przez policję i filmowana. Stajemy ponad prowokację by dotrzeć do celu wyprawy. Na obiekcie stawiamy się prawie w komplecie w drugiej połowie spotkania... (jeden z nas został nie wpuszczony do miasta z powodu zakazu stadionowego). Miejscowi dopingują w młynie i prezentują pare flag. Po stronie gospodarzy widoczna też grupa Resovii Rzeszów z grupy Leśne Ludki (z flagą). Podczas spotkania jesteśmy bacznie obserwowani przez satelitarne eskapady z młyna miejscowych. Po meczu otrzymujemy (jak się finalnie okazuje aż do Nowej Huty) towarzystwo policji. Nasze jedyne auto obecne na tym wyjeździe, które wyrywa się z eskorty jest atakowane przez auto miejscowych ale się nie zatrzymuje - co uznajemy za wygraną Stali. Po przyjeździe do Nowej Huty (*praktycznie bez przystanków bo policja zastawiała wszystkie wjazdy na stacje benzynowe, do zajazdów i parkingów leśnych.. grożąc kierowcom karami finansowymi w razie zatrzymania środków transportu!) zostajemy znów skutecznie rozdzieleni na dwie grupy. Jedna zostaje następnie otoczona przez 10 radiowozów. Policja wyrzuca wszystkich i układa leżąco na chodniku brutalnie przy tym bijąc i kopiąc kogo popadnie. Kierowca otrzymuje wspomnianą karę finansową. Zostaje również zatrzymanych ok. 10 kibiców Hutnika, niektórym z nich policja zakłada sprawy o znieważenie funkcjonariusza na służbie - pozostaje pytanie - co to za służba i komu jest służone?

Niestety nie pozostajemy bez winy - brutalna interwencja policji została podjęta wskutek kradzieży jakie zgłoszono z punktów na trasie naszego przejazdu. Jak widać ciągle nie dociera do wielu z nas to, że za paczkę batoników czy żel pod prysznic niewinne chłopaki od nas z bandy lądują na dołku i dostają oklep na komisariacie od policji. Są im do tego zakładane sprawy - które kwalifikowane są już nie jako wykroczenie a jako przestępstwo. Smacznego "chuligani"...
> HUTNIK KRAKÓW - STAL RZESZÓW
Wtorek 02-05-2005
Choć między naszymi ekipami nie ma oficjalnego układu ani zgody - nie pałamy do siebie antypatią a wręcz przeciwnie - czego świadectwem są nasze kontakty oraz mecze zarówno w Rzeszowie jak i w Nowej Hucie. Tym razem nie dane nam było zobaczyć kibiców Stali na naszym obiekcie gdyż jadąc do nas odnotowali starcie na trasie z połączonymi ekipami Resovii Rzeszów i Stali Stalowa Wola. Wg kibiców ze Stalowej Woli - wygrana ich i ich koalicjantów, wg Stali Rzeszów starcie pod remis ale ze wskazaniem na połączone siły wroga. Jakby nie było - ciekawe wydarzenie. Czekamy na rewanż.
> WISŁA II KRAKÓW - HUTNIK KRAKÓW
Sobota 07-05-2005
Po ostatnich przerwanych przez zamieszki chuliganów derbach między rezerwami Wisły a Hutnikiem ciężko było się spodziewać braku czujności policji. Ta natomiast popisała się nadgorliwością wydając nieprzychylną decyzję o odbyciu się derbowego pojedynku bez udziału kibiców z Nowej Huty... Poparła t decyzję Rada Miasta Krakowa a i TS Wisła nie znalazła nic przeciwko niej - szkoda bo kibiców Wisły na spotkania na Hutniku wpuszczamy nawet na rezerwy i za to TSW zawsze było bardzo wdzięczne... na wdzięczności jak widać się kończy. Podziękujemy kiedy indziej. Mecz odbył się bez naszego udziału na głównej murawie przy Reymonta i zakończył się naszym zwycięstwem - niestety tylko na murawie.
> HUTNIK KRAKÓW - HETMAN ZAMOŚĆ 1:1
Środa 25-05-2005
Nietypowa godzina rozegrania meczu oraz kiepska aura spowodowaly, ze na Suchych Stawach zjawilo sie nieco ponad 300 kibiców.
Nasz mlyn to kilkadziesiąt osób, doping ograniczamy do minimum. Z Zamościa przyjechalo 7 osób. Zaznaczają swoją obecnośc skandując nazwe swojego klubu. Po meczu dostają propozycje "pogawedki", ale dziekują uprzejmie gdyz planują powrót z pilkarzami.
Hutnik remisując podtrzymuje serie meczy bez porazki, jednak nasze sny o drugiej lidze musimy odlozyc do nastepnego sezonu. Kopacze mimo mizernego dopingu dziekują nam za przybycie na Suche (mokre) Stawy.
> GÓRNIK WIELICZKA - HUTNIK KRAKÓW 2:3
Niedziela 14-08-2004
Każdorazowo wyjazd do położonej nieopodal Krakowa Wieliczki wiązał się z chuligańskimi atrakcjami. Tym razem obyło się bez spektakularnej liczby ale nie obyło się bez zamieszek. Pod stadion docieramy w ok.300 osób i pierwsze starcie już zaczyna się przy wchodzeniu na obiekt. Skupiamy się na ochronie, która bezpodstawnie zatrzymuje jednego z nas. Po chwili zamieszania stwierdzają, że to bolesny pomysł by go zatrzymywać i w komplecie zajmujemy przeznaczone dla nas miejsca. W trakcie meczu kilku młodych kibiców Cracovii prowokuje nas okrzykami przy kratach na co reagujemy próbą przedostania się wąskim korytarzem do sektora buforowego zza którego słychać było groźby pod naszym adresem. Na groźbach się skończyło a my zanotowaliśmy ponownie kilka całkiem zgrabnych starć z ochroną. Interwencja policji ostudza nasze poczynania. Przy opuszczaniu obiektu, jak zwykle, miejsce prowokującej firmy ochroniarskiej zajmuje policja. Jeden od nas proponuje przystawiającemu się policjantowi solówkę na co ten przystaje i odchodzi na bok. Gdy nasz podchodzi do niego zostaje zatrzymany przez dwóch kolejnych funkcjonariuszy.. Tak naprawdę nie można się było spodziewać innego rozwoju wydarzeń, w których kilka obfitowało to niedzielne popołudnie.
> HUTNIK KRAKÓW - SANDECJA 1:1
Sobota 28-05-2005
Koniec maja, upalny dzień i gorąca atmosfera na Suchych Stawach - przyjeżdża nielubiany w Nowej Hucie gość. Przyjaciel lokalnego rywala. Jednak to Cracovia w sile kilkudziesięciu głów (50-70) najpierw pojawia się na naszym terenie. Gdy podchodzą pod stadion przegrupowujemy się jak najbliżej kas, którymi będą wpuszczani. Kiedy wchodzą na stadion ruszamy w podobnej ilości na oddzielającą nas bramę, której broni kilkunastu ochroniarzy (używają miotaczy gazu żelowego). Nawołujemy do "pasów" by zaczepili ochronę, która dzielnie spisywała się po ich stronie bramy ale.. ale Cracovia stoi wpatrzona jak szpak w pizdę i w rezultacie nikt od nich nie dąży do odwrócenia na moment uwagi ochroniarzy od bronienia bramy, a co za tym idzie do starcia z nami. Dziwne ale autentyczne. Kibice z Kałuży wchodzą w tym czasie na sektor dla kibiców przyjezdnych. Nas po dobrym ok. 10 minutowtym szturmowaniu bramy, do walki zniechęca policja. Szkoda, że w niedługim odcinku czasu usłyszeliśmy pod naszym adresem hasło "Hutnik cykory"... Wycofujemy się do naszej części stadionu.

Przyjezdni zaskoczyli frekwencją - pojawili się w ok.250 osób, na którą to liczbę składali się kibice Sandecji, Korony Kielce, Naprzodu Jędrzejów, Czarnych Jasło, Cracovii i Polonii Warszawa oraz GKS-u Tychy. W trakcie spotkania przystępujemy do kolejnego ataku na sektor gości - wyłamujemy część ogrodzenia i ok. 40 osób wdziera się na murawę. Widać, że goście chcieli w jakimś stopniu podjąć rękawicę bo wyłamują również u siebie ogrodzenia i gdy pierwsza Hutnicza dziesiątka dobiega na ogrodzenia pod sektorem przyjezdnych - przed nim na murawie jest już 4 gości a reszta nie kwapi się do wybiegania. Starcie znikome bo po pierwszych trafionych ciosach z naszych rąk pada pierwszy bohater ekipy przyjezdnej a 3 pozostałych chowa się w popłochu przez dziurę do sektora.. Na murawę w tym momencie wbiegają oddziały prewencji i znów jesteśmy zmuszeni wycofać się pod swój sektor skąd po kilku minutach rusza w kierunku Sandecji 2 kamikaze z odpalonymi racami w dłoniach - race choć tylko 2, ląduję w sektorze siejąc gigantyczny popłoch i ucieczkę gości w górę sektora. Na tym kończą się pozasportowe emocje w spotkaniu z kibicami z Nowego Sącza i ich przyjaciółmi, którzy tego dnia albo, jak w przypadku lokalnego rywala, zawiedli bezczynnością i kompromitowali się później przyśpiewkami kim to oni nie są a kim dla nich jest Hutnik.. albo nie pomogli wcale jak w przypadku całej reszty.

Po meczu czekaliśmy na wracających kibiców Cracovii ale najprawdopodobniej wyjechali ze stadionu wraz ze swoimi zgodami bo nie wracali drogą, którą dotarli na spotkanie.

Chcielibyśmy zdementować wszelkie pogłoski jakoby Hutnik na tym meczu zerwał z zasadami Paktu Poznańskiego o nieużywaniu sprzętu. Użyliśmy w zamieszkach sprzętu wobec obecności w szeregach gości Cracovii i GKS-u Tychy - ekip które wykpiły przyjęte zasady honorowej walki i wobec których walka odbywa się bez żadnych ograniczeń. Zasady są proste - albo nie ma ich wcale.




Dodane przez huteusz dnia 30 sierpień 2012 18:09:41 0 Komentarzy ˇ 3877 Czytań

Komentarze


Brak komentarzy.
Dodaj komentarz


Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Designed by Szymon Dziukiewicz. Powered by PHP-Fusion Strona Glowna | Forum | Galeria | Hutnik TV | Klub | Stadion | Kibice